:::: MENU ::::

niedziela, 9 września 2012

Byłam, przeżyłam (chociaż, nie przeczę, z tym miałam kłopoty) i polecam wszystkim! Jeżeli ktoś, kiedyś będzie miał okazję udać się na ćwiekowe warsztaty, niech nie waha się ani sekundy. Gość jest zajebisty.





A co konkretnie się działo? Poniżej kilka warsztatowych ćwiczeń.



ĆWICZ. 1 PIERWSZE ZDANIA
Ćwiczenie polega na zbudowaniu kilku zdań, które mogłyby służyć za otwarcie opowiadania. Powinny zaintrygować, wciągnąć czytelnika, wzbudzić w nim ciekawość.

Przykłady:
Babcia Zbigniewa trzymała się nieźle, zwłaszcza jak na nieboszczkę.
Mieli już na karku watahę myśliwców, ale prawdziwe kłopoty zaczęły się, gdy eksplodował prawy silnik.




ĆWICZ. 2 ŻART
Przypominamy sobie jakiś dłuższy żart i na jego podstawie budujemy opowiadanie. Szczególną uwagę musimy zwrócić na:
- odpowiednie opisanie tła
- pogłębienie i nazwanie bohaterów
- zbudowanie klimatu
- zachowanie pointy.
Przykład: Ryszard, Hans i Dmitrij siedzieli przy obdartym stoliku w pubie "Grzechy Główne", kiedy pojawił się diabeł. Wszedł głównymi drzwiami. Omiótł spojrzeniem mroczne wnętrze, okrągłe stoliki i obite starą tapicerką sofy. W wymiętolonym t-shircie i spłowiałych spodniach wyglądał jak zwykły student, który wpadł na jednego. Zamówił piwo i przysiadł się do stolika trzech przyjaciół.
- Czego chcesz, diable? - spytał Hans, nim tamten zdążył zagadać.
- Diabeł? - oburzył się czart. - Ja?
- Dobra, dobra - burknął Dmitrij, przeciągając na kresową modłę głoski. - Rogi cię zdradziły. I siarką cuchniesz, coś dezodorant nie pomógł.
Diabeł wymruczał pod nosem kilka hebrajskich przekleństw.
- Kochani, dam garniec złota temu... - zaczął.
- Temu z nas, który wytrzyma w beczce z komarami? - podsunął Ryszard.
- Tylko żadnych jezior - wymamrotał Hans.
- Dajcie mi pracować! - rzucił zirytowany diabeł. - Temu z was, który poda odległość, jakiej nie znam.
Milczeli przez chwilę.
- Jeden nanometr - rzucił Hans bez przekonania.
- Znam! - Diabeł machnął ręką. - Przegrałeś.
- Nic nowego - uznał Hans i wrócił do piwa.
- Sześć tysięcy kilometrów! - krzyknął trochę za głośno Dmitrij.
- Znam - mruknął diabeł. - Ty! - wycelował palec w Ryszarda.
- Ech. - Polak podrapał się w czubek głowy. - To może "w pizdu"?
Diabeł zbaraniał. Opuścił rękę.
- Nie znasz - ucieszył się Ryszard. - Co ze złotem?
- Mam w samochodzie - burknął nadąsany diabeł.
Ryszard podniósł się. Diabeł również, wyraźnie niezadowolony. Wyszli w chłodną noc. Czart otworzył bagażnik swojej czerwonej toyoty. Dźwignął ze stęknięciem gar złota i wcisnął Ryszardowi w ramiona.
- A... - zaczął, gdy mężczyzna zbierał się już do odejścia. - A właściwie to ile to jest, "w pizdu"?
Ryszard rozejrzał się.
- Widzisz, diabeł, tamtą latarnię na krzyżówce? - spytał.
- No... widzę...
- No to jeszcze w cholerę dalej.



ĆWICZ. 3 SCENKA
Jest to najdłuższe ćwiczenie, podzielone na kilka etapów.

Etap I
Piszemy o dwóch osobach, które przemierzają określoną trasę, mijając po drodze różne rzeczy. Nasz tekst powinien być dłuższy niż podany przykład! Musimy pamiętać, że:
- osoby nie mogą rozmawiać ani wykonywać żadnych czynności, poza przesuwaniem się naprzód i mijaniem różnych rzeczy
- unikamy szczegółowych opisów.
Przykład: Powietrze drżało z gorąca, a zakurzona droga biegła prosto przez nagą równinę, nie dając wędrowcom nadziei na odrobinę cienia. Roby wlókł się noga za nogą za swoim dobrym przyjacielem, Szo, który dziarskim krokiem szedł naprzód. Minęli rosnący w przydrożnym rowie krzak.

Etap II
Tworzymy dialog (lub dialogi), ale bez żadnych dodatkowych didaskaliów typu "powiedział", "stwierdził", itd.
Przykład:
- Niesamowity gorąc, nie?
- No.
- Ciężko się idzie, nie?
- No.
- Ale jakoś dajemy radę, nie?
- Masz jakąś potrzebę rozmowy czy coś?
- Nie. Nie, nieszczególnie.

Etap III
Opisujemy drobiazgowo punkt (punkty) orientacyjne, mijane przez naszych bohaterów.
Przykład: Niewielki krzew wyróżniał się wśród traw ogromnymi, żółtymi kwiatami i bardzo ciemną barwą liści. Jego kolczaste łodygi tworzyły splątany gąszcz, na pierwszy rzut oka podobny do ludzkiego mózgu.

Etap IV
Zastanawiamy się, w jaki sposób najlepiej połączyć powstałe w trzech poprzednich etapach elementy.

Etap V
Łączymy wszystkie elementy, modyfikując je, by stworzyć spójną scenę. Teraz jest czas na wprowadzenie didaskaliów w dialogach, ostatnie poprawki i zmiany.
Przykład: Powietrze drżało z gorąca, a zakurzona droga biegła prosto jak strzała przez nagą równinę, nie dając dwóm wędrowcom nadziei na odrobinę cienia. Roby wlókł się noga za nogą za swoim dobrym przyjacielem, Szo, który dziarskim krokiem szedł naprzód. Gdy mijali potrzaskany głaz, Roby rzucił niedbale:
- Niesamowity gorąc, nie?
- No - odrzekł ochryple Szo.
- Ciężko się idzie, nie? - ciągnął Roby, niezrażony małomównością przyjaciela.
- No.
- Ale jakoś dajemy radę, nie? - nagabywał przesadnie radosnym tonem.
Szo westchnął ciężko. Odchrząknął i zerknął na Roby'ego przez ramię.
- Masz jakąś potrzebę rozmowy czy coś? - spytał.
- Nie - przyznał po krótkim namyśle Roby. - Nie, nieszczególnie.
Po kilkudziesięciu krokach dojrzeli w rowie po prawej stronie drogi niewielki krzew, wyróżniający się wśród traw ogromnymi, żółtymi kwiatami i bardzo ciemną barwą liści. Jego kolczaste łodygi tworzyły splątany gąszcz, na pierwszy rzut oka podobny do ludzkiego mózgu.


Wszystkie teksty, zaprezentowane jako przykłady, objęte są ochroną praw autorskich.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Komentarze nie są moderowane, jednak jeżeli będą służyły sianiu nienawiści lub bezmyślnemu wklejaniu linków, mogą zostać zjedzone przez smoka.