:::: MENU ::::

wtorek, 22 stycznia 2013

  • wtorek, 22 stycznia 2013
Aż mi wstyd... na stronie dawno stuknęło 2,5 tysiąca wejść, a ja piszę o starociach. Cóż, nic nie poradzę, że nadrabiam ostatnio zaległości czytelnicze.

Jeśli chodzi o twórczość Dana Simmonsa, przyznaję, moje zaniedbania są karygodne. Autora poznałam, sięgając po "Wydrążonego człowieka" - frapujące, inteligentne arcydzieło, które odcisnęło we mnie piętno, jak to dobre książki mają w zwyczaju robić. "Letnia noc" to druga powieść tego autora... i jestem nią równie zachwycona.

Fakt faktem, że opinie na temat tej powieści są skrajnie różne. Simmons sięgnął tu do tradycji pulpowego horroru. Napisał powieść doskonałą... jeżeli oczekujemy powieści rozrywkowej.

Nie ma tu matematyczno-fizycznych zagadek rodem z "Wydrążonego człowieka", ale autorowi udało się uchwycić tę samą duszną atmosferę, raz jeszcze schwytać bohaterów w morderczą pułapkę bez wyjścia. Tutaj - dosłownie morderczą.

Lato 1960. Ostatniego dnia szkoły w jej murach znika niedorozwinięty syn miejscowego pijaka i degenerata. Wydarzenie nie budzi w nikim wielkich emocji; pojawiają się przypuszczenia, że dzieciak uciekł z domu... i tylko grupka chłopców, którzy wkrótce znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, wie, że to kłamstwo.

To doskonała pozycja, może nie dla kogoś, kto szuka wielkich intelektualnych i moralnych zagadek. Ale jako powieść rozrywkowa, horror a la King, trzyma naprawdę wysoki poziom.