:::: MENU ::::

sobota, 2 lutego 2013

  • sobota, 2 lutego 2013
Zabieram się do tego tematu i ciągle nie mogę zabrać. Nic to. Czas skończyć z cackaniem się i wreszcie coś napisać.

Wiem, dlaczego sprawia mi tak wielkie problemy pisanie o "Ślepowidzeniu". Po prostu dawno już żadna książka nie wstrząsnęła mnie i nie zachwyciła do tego stopnia. A w dodatku wszystko to mam na świeżo w głowie - postaci, wydarzenia, sam powalający koncept.





Nie będę pewnie zbyt oryginalna, przyłączając się do ogólnego peanu na cześć Wattsa. Cóż z tego, skoro stworzona przez niego konstrukcja jest niesamowita. Chociaż mam dziwne wrażenie, że moja własna interpretacja tej powieści odbiega trochę od powszechnego "roznoszenia mitów o Pierwszym Kontakcie", ponieważ ten akurat aspekt "Ślepowidzenia"... niespecjalni mnie zainteresował.

Nic nie poradzę, nie mam biologicznego zacięcia. Mają te wężydła geny czy nie, niewiele mnie to interesuje.

"Ślepowidzeni" czytałam w kontekście innej książki. "Accelerando" Charlesa Strossa. Również hard sf, również znakomitego. Powieści, w której spełnił się sen o ludzkiej nieśmiertelności, a rozwiązaniem problemu nieuchronności śmierci okazało się... przetransferowanie ludzi z biologicznych na cybernetycznych.



Tak, to znowu moja własna interpretacja i tylko jeden z licznych aspektów poruszanych w "Accelerando". Ale znowu ten, który zainteresował mnie najbardziej.

Brakowało mi jednak u Strossa fundamentalnego pytania. Jeżeli przetransferujemy człowieka, to przecież transfer będzie miał własną, nową samoświadomość. Jest więc on swoim oryginałem? Niezależną jednostką? Kopią o ograniczonych prawach? Jaka jest jego tożsamość?

Odpowiedź zasugerowana przez Wattsa jest zarazem straszna i prosta. Samoświadomość nie ma tu żadnego znaczenia. Tansfer i oryginał - jeżeli zachowują się tak samo - są tą samą istotą, tyle że w dwóch wersjach.

Dość moich insynuacji. Badania nad grafenem i pracą mózgu prawdopodobnie pozwolą nam sprawdzić niejedną śmiałą teorię w ciągu najbliższych dziesięcioleci. Ale o tym może innym razem.