:::: MENU ::::

piątek, 21 lutego 2014

  • piątek, 21 lutego 2014
Zielona skóra, spiczasty podbródek, wrażliwość na wodę, miotła, charakterystyczny kapelusz. Czy znacie kogoś, kto znakomicie pasuje do tego opisu? Tak, oczywiście. To Zła Czarownica z Zachodu.



Znał ją także Gregory Maguire. Ba, znał ją lepiej niż ktokolwiek, tak dobrze, że napisał o niej osobną powieść, która pokazuje nam bardziej ludzkie oblicze antagonistki numer jeden z Czarnoksiężnika w Krainie Oz. Niektórzy już tak mają, że fascynację wzbudzają w nich postaci przynajmniej z pozoru podłe do szpiku kości, a owocem tej fascynacji zdaje się być Wicked. Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu. Zresztą, Maguire wyraźnie lubi Krainę Oz, bo powrócił do niej aż czterokrotnie w swojej serii The Wicked Years.


Autor wrzucił mnie w świat, który zarazem jest tym znanym z przygód Dorotki i odmiennym. Przepełniony politycznymi intrygami, społecznymi niepokojami, buntownikami, zdrajcami, uduchowionymi pastorami, młodymi ludźmi szukającymi własnego miejsca, Zwierzętami i zwierzętami. Pokazał dzieciństwo, ból odrzucenia, gorycz, miłość, frustrację, przytłaczające poczucie porażki, więcej - sprawił, że poczułam na języku ich smak. A w toku opowieści naprawdę polubiłam Złą Czarownicę vel Elfabę.

Bo też nie sposób jej nie polubić.

W powieści Maguire'a Zła Czarownica nie jest zła z żadnej strony. Niezrozumiana, tak. Nielubiana, w pewnych kręgach z pewnością. Jest, ponad wszystko, przeciwniczką polityczną Czarnoksiężnika z Oz i społecznym odszczepieńcem. Od początku do końca nie chce jednak nikomu zaszkodzić. Najpierw jest po prostu dzieckiem, okrutnym jak wszystkie małe dzieci (chociaż trochę potęguje ten fakt posiadanie rekinich zębów), później zarazem złośliwą studentką i rzeczniczką praw Zwierząt, wreszcie bojowniczką, zakaźnicą pracującą w szpitalu i po prostu kobietą, która ma tego wszystkiego dość i chce odciąć się od świata... no i cóż z tego, gdy na jej siostrę spada dom z Dorotką i tym cholernym, wkurzającym wszystkich psem, a panna z Kansas dostaje bezprawnie bardzo cenne buty Złej Czarownicy ze Wschodu.

Interesujące jest podobieństwo między Elfabą i Dorotką pod względem rozstrzału między intencjami a skutkami własnych czynów. Cokolwiek głupiutka (w oryginale też taka była, nie wmówicie mi, że nie) Dorotka czego się dotknie, to zniszczy, a kto się za nią opowie, ten zginie prędzej czy później mimo czystości jej serca. Elfaba na kartach powieści miota się i walczy o lepszy świat, a jedyne, co z tego wychodzi to... no właśnie, śmierć ukochanego, żal i poczucie klęski. Nawet jej koniec jest żałosnym przypadkiem.

Głębia tej książki sięga jednak znacznie dalej, jej jedynym celem nie jest pokazanie ponurej ironii losu. To studium zła, a wnioski wyciągnięte przez Maguire'a nie są wesołe.

Nie ma czegoś takiego jak obiektywne zło. Nasza ocena dobra i zła zależy tylko od tego, jaki wycinek historii znamy. To wydaje się banalne, dopóki człowiek tego nie rozważy. A Maguire, co tu dużo rzec, zmusza do takiego namysłu w sposób bardzo umiejętny.


Na podstawie książki powstał musical, który cieszył się dużą popularnością i zebrał sporo bardzo pozytywnych recenzji.