:::: MENU ::::

piątek, 28 lutego 2014

  • piątek, 28 lutego 2014
Kobieta w czerni jest owiana legendą. Najlepsza powieść Susan Hill, której pozostałe teksty również zaliczają się do czołówki anglojęzycznej literatury, doczekała się teatralnej adaptacji, a także dwóch filmów - jednego z 1989 i świeżynki z 2012, w której zagrał Radcliffe.

To krótka powieść, rozgrywająca klasyczne elementy powieści gotyckiej - mamy ponury, mglisty klimat wiktoriańskiej Anglii, młodego notariusza, samotny dom na moczarach, naturę utrudniającą dostęp do tegoż, widmo w czerni, mieszkańców znających ponurą tajemnicę, odpowiednio niechętnych do jej wyjawienia. Nic, czego nie znamy, chciałoby się powiedzieć. Zwłaszcza początek jako żywo przywodzi na myśl poczciwego Drakulę.

adaptacja filmowa 1989

Hill rozegrała jednak wszystkie te elementy po mistrzowsku. Stworzyła dzieło wciągające, duszne, przerażające. Kobieta w czerni jest arcydziełem literatury grozy, książką, która wciąga jak topieliska, nie odpuszcza do końca i najboleśniejszy cios serwuje nam, gdy się go zupełnie nie spodziewamy. Całości dopełniają wspaniałe, bogate, bardzo obrazowe opisy.

Niesamowite jest również to jak bardzo ta powieść trąci kobiecością, pomimo że narratorem uczyniono mężczyznę. Po prostu czuć w niej pióro, wrażliwość, ducha, osobowość autorki - to, czego bardzo często brak w nowoczesnej, bezpłciowej literaturze i co nadaje Kobiecie w czerni dodatkowego smaczku.

filmowa adaptacja 2012

Film Kobieta w czerni z 1989 to znakomita, bardzo oryginalna adaptacja, operująca minimalizmem podobnie jak pierwowzór. Nie straszy wprost, lecz buduje klimat i pozostawia w umyśle niezapomniane, niezatarte wrażenie. Na szczególną uwagę zasługuje brawurowa, tytułowa rola Pauline Moran. Czy można powiedzieć to samo o dziełku z 2012? Nie. To inny film, chociaż również całkiem dobry.