:::: MENU ::::

piątek, 30 maja 2014

  • piątek, 30 maja 2014
Co się stanie, jeżeli miasteczko, którym niepodzielnie rządzi zachłanny i pozbawiony skrupułów wiceprzewodniczący rady miejskiej, zostanie nagle odcięte od świata? Powiedzmy, kopułą, która przepuszcza jedynie trochę powietrza i wilgoci, ale nic poza tym? Cóż, King odpowiedział na to pytanie - stanie się Pod kopułą.


King niejednokrotnie tworzył już powieści przerażająco długie i Pod kopułą niewątpliwie do nich należy. Na szczęście płynny, gawędziarski styl czyni ją lekturą nad wyraz strawną... chociaż z całą pewnością nie dla wszystkich.

Autor pokazał nam piekło. Zaczyna się krwawo i brutalnie, a z każdą stroną jest brutalniej, krwawiej, obrzydliwiej. Z ludzi, krok po kroku, wypełza zło i dobro. W świecie pod kopułą nie ma już zasad moralnych, bo wszelkie ich egzekwowanie jest niemożliwe. Niektórzy (większość?) mimo to zachowują godność i sumienie. Niektórzy nie. A znaczna liczba popada w szaleństwo i depresję, co chyba nie dziwi.

Duże natężenie brutalności, tak w języku jak i w fabule, połączone z barwnymi, odpowiednio ohydnymi opisami, sprawi, że dla niektórych lektura stanie się po prostu niestrawna. Tak, King lubi mazać całe strony krwią, ale tym razem przeszedł momentami samego siebie.


Uznanie budzi solidne przemyślenie konsekwencji pojawienia się kopuły. Skutki polityczne, ekologiczne, problemy z energią i dostawami - to wszystko, chociaż jest tylko tłem dla emocjonującej walki na śmierć i życie między złymi i dobrymi, zostało starannie zaplanowane i opisane. Kawał dobrej, pisarskiej roboty. Aczkolwiek niczego innego się nie spodziewałam.

Na podstawie książki powstał serial Under The Dome, którego sezony mają - co za uroczy żarcik - po trzynaście odcinków. Nie dorównuje książce, ale w jego produkcji maczał palce King i to na szczęście momentami widać.