:::: MENU ::::

piątek, 20 czerwca 2014

  • piątek, 20 czerwca 2014
Peter Ackroyd nie jest pisarzem szczególnie dobrze u nas znanym (w Polsce ukazało się raptem pięć jego książek). Wiele osób prawdopodobnie w ogóle o nim nie słyszało. Ja również zapoznałam się jedynie z cieniutką powieścią Rękopisy Platona. Bez cienia wątpliwości jej lektura sprawiła mi apetyt na więcej.


Rękopisy Platona nie są, jak sugeruje tytuł, analizą nauczania Platona i szczerze mówiąc niewiele tu aluzji do jego faktycznej filozofii, a jeśli już istnieją, zostały sprytnie ukryte. Książkowy bohater przechodzi jednak ścieżkę podobną do swojego historycznego pierwowzoru - od szanowanego mówcy po wyklętego myśliciela.

Rękopisy nie mają również wiele wspólnego z antykiem. Niestety, miłośnicy historii mogą się mocno zawieść, książka bowiem to niewątpliwie science-fiction, w dodatku dziejące się w nadzwyczaj odległej przyszłości. Epoka nauki i postępu, zwana teraz Epoką Krzywowzoru - XX wiek - dawno dobiegła kresu, niemniej większość powieści jest właśnie jej poświęcona.


Platon szczególnie lubi wykładać właśnie o naszych (no, dobrze, zbliżonych) czasach i robi to... cóż, w sposób, w jaki mógłby to robić za dwa tysiące lat. Zafałszowany, chociaż stara się być jak najbliższy faktom. Niekiedy rzuca zupełnie odmienne światło na to, co ludziom współczesnym wydaje się oczywiste i niepodważalne.

Autorowi nie tylko udało się w książce, którą przeczytać można w ciągu godziny, stworzyć wciągający jak studnia, przekonujący świat. Dokonał także rozliczenia z historią. Pokazał w jak ogromnym stopniu duży odstęp czasu uniemożliwia ludziom jednej epoki zrozumieniem ludzi innej. Aż zaczyna się wątpić, czy to wszystko, czym napchane są akademickie opracowania i szkolne podręczniki ma w ogóle jakikolwiek sens z puntu widzenia historii - nie nauki, lecz tego, co wydarzyło się naprawdę. Momentami jest to zabawne, momentami zastanawiające, niekiedy wręcz trochę straszne.

Niemałą rolę w tej powieści - podobnie jak w innych pozycjach autora - zajmuje Londyn, jego rodzinne miasto. Jest tylko tłem, a jednocześnie czasem zdaje się osobnym bohaterem. A może tylko przestrzenią, która ma znaczenie? Tak czy inaczej, jest to jeszcze jeden element układanki, jaką są Rękopisy Platona, doskonale dopasowany do całości.