:::: MENU ::::

sobota, 28 czerwca 2014

  • sobota, 28 czerwca 2014
Na początek zachęcam do przeczytania Imienia wiedźmy, wiekowego opowiadania, które zostało odkurzone i zyskało nowe życie dzięki Agnieszce Hałas. Teraz już bezzwłocznie przechodzę do rzeczy.

* * *

Czekałam na premierę tej książki odkąd wydawnictwo ją zapowiedziało. Kupiłam pierwszego dnia, gdy pojawiła się w księgarni. Długo się zbierałam, by ją przeczytać - w spokoju, w ciszy, na kilka posiedzeń z krótkimi przerwami na zrobienie herbaty. Przeczytałam... i nie wiem, co napisać. Pozwoliłam czasowi upłynąć, żeby pierwsze wrażenia opadły, jednak... nie, to nic nie zmieniło.


David Mitchell to autor, którego uwielbiam odkąd przeczytałam jego Atlas Chmur. W mistrzowski sposób opisuje dramat człowieka - każdego człowieka - wrzuconego w świat pełen podłości, nienawiści, zbrodni i okrucieństwa. Jak pozostać w takim świecie honorowym? Jak zachować godność? Czy można opowiedzieć się po stronie dobra i przetrwać? Czy dobro w ogóle istnieje? Pytania niby banalne, ale czym się różnią od tych, z którymi spotykamy się codziennie?

Bez względu na miejsce w historii i świecie, twórczość Mitchella zawsze sprowadza się do znajdowania odpowiedzi, niekiedy bolesnych i trudnych, najczęściej niesatysfakcjonujących. Nie inaczej jest z Tysiącem jesieni Jacoba de Zoeta. Mamy tu elementy, które czynią tę powieść arcydziełem, od tła całej historii, przez fabułę, aż po zaznaczenie wszystkich kwestii, zwykle nurtujących Mitchella jako autora.


Jeżeli jednak komuś zwyczajnie nie chce się spoglądać na jego twórczość jak na opis walki dobra i zła w człowieku, powieść również go zainteresuje. Tło - Japonia w czasach izolacji, holenderska kompania handlowa, życie na statkach - opisane jest niewiarygodnie szczegółowo i z najwyższą dbałością o realia. Krwiste postaci zapadają w pamięć, czytając o nich człowiek czuje się jak śledząc losy realnych ludzi. Fabuła nie jest tak rozmyta i niekiedy niejasna jak w Atlasie Chmur. To niesamowicie sprawna, klimatyczna intryga o wielkim rozmachu. Nie chcę jednak zdradzać za wiele. Ten jeden raz zadbam o uniknięcie spoilerów i po prostu powiem: Przeczytajcie.

Warto.