:::: MENU ::::

piątek, 12 września 2014

  • piątek, 12 września 2014
Moje literackie spotkanie z Poulem Andersonem zamknęło się na trzech jego powieściach, z których pierwszą był Stanie się czas, wydany pod szyldem Nowej Fantastyki. Zaryzykuję stwierdzenie, że biografii autora nie powinno się omawiać w oderwaniu od innej stworzonej przez niego pozycji. Trzech serc i trzech lwów, bo to właśnie w tej książce najlepiej wpływy tej biografii widać. W tym miejscu powiedzieć wystarczy, że był fizykiem.

Stanie się czas to książka, jakiej można by się spodziewać właśnie po fizyku. Zajmująca się dość intensywnie problematyką czasu jako wymiaru. Lub - w przełożeniu na prostszy język - podróżami w tymże. A także celami, dla których ktoś zechciałby podjąć podobną aktywność i skutkami zmian, dokonywanych w przyszłości czy przeszłości.

Podróże w czasie to w ogóle mianownik wspólny tych powieści Andersona (nielicznych, zważywszy ogrom jego dorobku), które przeczytałam. W Stanie się czas są one jednak wyjątkowo celowe. Stawka, o jaką walczy z ich użyciem bohater - wysoka. Nie brzmi to może zbyt porywająco i w bliskim kontakcie też przesadnie porywające nie jest. Na szczęście autor nas nie zanudza. Powieść jest na to po prostu zbyt krótka. Oferuje kilka ciekawych zwrotów akcji. Także pod względem językowym nie pozostawia wiele do życzenia. Tłumacz bez wątpienia zasłużył na pochwały.


Na kartach powieści znajdziemy sporo postaci, z czego tylko trzy czy cztery odgrywają istotną rolę i godne są zapamiętania. Niestety, chwilami ciężko wyzbyć się wrażenia, że główny bohater pełni raczej rolę narratora niż pierwszoplanowej postaci. Jego motywacje są niezupełnie jasne, a chociaż to jego działania popychają akcję naprzód, trudno wyzbyć się wrażenia, że wszystkie te czynności mają na celu tylko i wyłącznie trzymanie się blisko centrum wydarzeń, by bohater mógł o nich opowiedzieć.

Powieść to zadowalająca lektura dla osób, które lubią science fiction z zacięciem na interesującą fabułę, oparte na w miarę prostych ideach, będzie znakomita. Chyba że preferują jednak coś dłuższego i bardziej zapadającego w pamięć, bo Stanie się czas to książka najwyżej na jeden wieczór.