:::: MENU ::::

piątek, 19 września 2014

  • piątek, 19 września 2014
W miejskiej bibliotece w mojej dzielnicy są półki z książkami fantastycznymi, z których część już przeczytałam - wybiórczo - teraz zaś uzupełniam braki, sięgając po kolejne pozycje. Wystarczył mi jeden rzut oka na Malacjański gobelin Briana W. Aldissa, żeby przekonać się, dlatego ta mi początkowo umknęła - okładka jest paskudna. Zawartość lepsza. Kłopot w tym, że zawiera rzeczy zupełnie inne niż te obiecane. Cała powieść bowiem poważnie cierpi na tym, co wydawca powypisywał na swej szkaradnej okładce.

Przede wszystkim, w naszym kraju książka ukazała się w serii Kanon science-fiction. Szukałam w fabule bardzo wytrwale choćby małego śladu rzeczonego gatunku, ale nic nie poradzę. Malacjański gobelin to fantasy, a cokolwiek innego można sobie dopowiedzieć co najwyżej przy ogromnej dawce dobrej woli, dorabiając teorie spiskowe.


Także blurb nie oddaje sensu powieści. Zapowiada nam wielką walkę młodego, zakochanego bohatera ze skostniałym systemem. Prawda maluje się zupełnie inaczej. Bohater Malacjańskiego gobelinu, Perian, to aktor, nierób, egoista i dekadent, doskonale czujący się w skostniałej, niezmiennej Malacji, gdzie przyszło mu żyć. Nawet romans, opisany przez Aldissa, w istocie kojarzy się raczej z rozkładającym truchłem niż aromatem róż - Perian jest po prostu seksualnie niewyżytym młodzieńcem, który śpi z każdą chętną i przy każdej okazji. Jego walka z systemem ogranicza się do tego, że obserwuje z boku spiskującą grupę, biorąc udział w projekcie stworzenia przedstawienia z użyciem rewolucyjnej technologii w tylko jednym celu. Jak łatwo się domyśleć, chodzi o pójście do łóżka z zaangażowaną w ów projekt dziewczyną, a jakże, piękną i bogatą.

Malacjański gobelin z całą pewnością nie jest złą pozycją. Wręcz przeciwnie. Dekadencki świat, zupełnie antypatyczny bohater, powszechny moralny rozkład - wszystko to składa się na fascynujący, bogaty, pomysłowy obraz, opisany bardzo dobrym językiem. Pozycja wymaga odrobiny umysłowego wysiłku. W istocie, kluczem do jej interpretacji jest tytuł. To nie historia, lecz raczej statyczny obraz innej rzeczywistości, utrwalony w dość obszernej powieści. Z tego powodu może ona uchodzić za nudną, zwłaszcza wobec hucznych zapowiedzi na okładce i zupełnie mylnego przyporządkowania gatunkowego. Jeżeli jednak ktoś bardziej niż epickie sceny akcji lubi w fantastyce rozbudowaną warstwę obyczajową, z pewnością Malacjański gobelin powinien przeczytać.