:::: MENU ::::

czwartek, 6 listopada 2014

  • czwartek, 6 listopada 2014
Czy raczej książki, oznaczone tą etykietką. Tylko dlatego, że akurat nie miałam pod ręką nic innego. Zazwyczaj bowiem właśnie gatunku paranormal romance unikam jak ognia.

Popełniłabym fatalny błąd, postępując podobnie w tym przypadku, bowiem Nieświęte duchy, Nieświęta magia i Miasto duchów raczej romansami paranormalnymi nie są. Ktokolwiek postawił je na tej półce w księgarni, zawinił - zarówno oszukując w tej kwestii konsumentów, jak i pomniejszając popularność serii Dolna Dzielnica.

Stacia Kane wykreowała świat po horror-apokalipsie. Ład został przewrócony do góry nogami, gdy pewnego dnia duchy zmarłych uwolniły się z cmentarzy i zaczęły masowy mord. Jedyną instytucją, skuteczną w radzeniu sobie z nimi, okazał się Kościół Prawdy. Dzięki temu zdobył monopol na religię i władzę.

Bohaterka powieści, Chess, jest narkomanką. Słodko i romantycznie, prawda? Niby pracuje dla Kościoła, jednak do świętości jej daleko. Mieszka w slumsach, prowadzi szemrane interesy z miejscowym dealerem, jej związki z mężczyznami to głównie przygodne numerki. Przez większość czasu, zamiast służyć potędze Kościoła, próbuje pospłacać pozaciągane długi. Pomagając. Przy sprawach co najmniej podejrzanych.

Pierwsza część serii wciąga jak ruchome piaski. Dostajemy szybką akcję z krwistymi postaciami, dziejącą się w niezwykłym świecie. Jego odkrywanie jest czystą przyjemnością. Prawdziwe mistrzostwo, autorka osiągnęła w Nieświętej magii. To najlepsza część Dolnej Dzielnicy z trzech przeze mnie przeczytanych. Zaczyna się z wielkim hukiem, w toku jej trwania najgłębiej wchodzimy w psychikę Chess. Zupełnie zrytą, złamaną, powaloną banię narkomanki. W dodatku autorka zabiera nas na szaloną przejażdżkę po równi pochyłej. Jest dobrze... znaczy, chyba... a nie, jednak źle... ale będzie dobrze... och, nie, nie znowu... ale... ale...

A później nadchodzi finał. Wbrew swoim złym zwyczajom, powstrzymam się od spoilera. Siedziałam, patrzyłam na tę książkę, myślałam, jakie to złe i dlaczego stało się tak, a nie inaczej.

Niestety, całość straciła impet przy Mieście duchów. Przeczytałam je w zasadzie tylko po to, żeby poznać zakończenie pewnego wątku, ciągnącego się przez wszystkie części. Kane trochę za mocno skupiła się tutaj na Chess i gryzącej ją depresji. Akcja natomiast, rozpisana według schematu z dwóch poprzednich książek, mocno zwolniła. Pomysł zdawał się ciekawy, ale zabrakło iskry. W dodatku wątek, który tak mnie zainteresował... niby skończył się w sposób, którego mu życzyłam. Ale chyba wolałabym, gdyby autorka znowu potraktowała mnie tak brutalnie jak w części drugiej i zaskoczyła.

Jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, dajcie Dolnej Dzielnicy szansę. W końcu oryginalność zawsze powinna być w cenie, a tutaj jej nie brakuje.