:::: MENU ::::

wtorek, 11 listopada 2014

  • wtorek, 11 listopada 2014
Sora i Shiro to rodzeństwo gamerów, dwa kompletne nołlajfy, dla których wyjście z domu na ruchliwą ulicę kończy się stanami lękowymi. Są ważni dla siebie nawzajem, ale poza tym w ich życiu liczą się tylko gry. Pewnego dnia dostają propozycję nie do odrzucenia. Mogą przenieść się do świata, gdzie właśnie gry decydują o wszystkim.

Słowa nie opiszą, jak sympatyczne i wciągające jest No Game No Life, uznane zresztą za jedno z najlepszych anime w tym sezonie. Fantastyczny świat, w który zostajemy wrzuceni, chociaż zasiedlony przez ilość ras rodem z typowego systemu rpg, nie ma w sobie nic nudnego. Oparty na odmiennych zasadach niż nasz, zachwyca pomysłowością, z jaką został wykreowany.

Zresztą... czy wiecie, że anioły przeżywają orgazm, gdy je miziać po skrzydłach? W ogóle przyszło wam to do głowy?

Anime ma swoje wady. Przede wszystkim, zalicza się do gatunku ecchi, a to oznacza nagromadzenie żartów o podtekście seksualnym, na poziomie nie wyższym od umysłu przeciętnego piętnastolatka. Poza tym fabuła, chociaż rwie radośnie do przodu, staje się nieco powtarzalna, ze względu na potęgę bohaterów i ich... hm... okrężną drogę wychodzenia z kłopotów.

Przez większość czasu jednak w ogóle mnie to nie obchodziło, gdy oglądałam kolejne odcinki, ciesząc się do monitora jak po niezłej dawce gazu rozweselającego.

Może coś po prostu jest w tym, że czuję się, jakbym świetnie rozumiała bohaterów. Chociaż przerysowani aż do skraju możliwości, w istocie nieźle obrazują mentalność większości gamerów. No bo, powiedzmy sobie szczerze, życie to gra. Beznadziejna, często nudnawa i w dodatku niezwykle upierdliwa, bo się co chwilę buguje, a opcja "exit" nie istnieje. Nie sposób nie lubić Sory i Shiro, jeżeli chociaż raz zarwało się noc przed egzaminem, bo trzeba było nabić poziom... czy tam trzydzieści.

(Tutaj mała dygresja, zważywszy ilość premier na przełomie roku, ostatnie zdanie to skrócona historia mojej sesji w tym semestrze.)

Kochacie gry?
Kochacie komedie?
Kochacie fantasy?

Jeżeli odpowiedź na chociaż jedno z tych pytań brzmi "tak" - No Game No Life to coś dla Was.