:::: MENU ::::

piątek, 14 listopada 2014

  • piątek, 14 listopada 2014
Otrzyjmy łzy wzruszenia, które w tej chwili z pewnością wypełniły nasze oczy, bracia, siostry i zmutowane hybrydy. Napiszę dzisiaj bowiem o Moim Pierwszy Anime, oczywiście w samych superlatywach, bo w końcu jest ono dla mnie ważne. I je uwielbiam. I ogólnie, Wolf's Rain to znakomity tytuł.

Anime łączy ze sobą gatunki w sposób typowy dla japońskiej popkultury, to znaczy żeniąc motywy na pozór kompletnie sprzeczne w małym arcydziele kreacji. Postapokaliptyczny świat, w którym zwykli ludzie rozpaczliwie walczą o przetrwanie w zatrutych miastach. Arystokraci, teoretycznie obdarzeni bogactwem i wiedzą, wykorzystują je do prywatnych wojen. Natomiast wilki, obdarzone magiczną mocą kamuflowania się, zostały niemal do szczętu wybite.

W takich warunkach poznajemy Kibę, głównego bohatera. Rannego, zgorzkniałego, dumnego wilka, który postawił sobie za cel odnaleźć legendarny Raj.

Oskarżam Wolf's Rain o moje wysokie wymagania wobec animacji. Ta tutaj jest bowiem świetna, płynna, połączona ze znakomitą kreską. Dopasowana muzyka chwyta za gardło w odpowiednich chwilach, chociaż nie aż tak bardzo, jak emocje, które buzują w anime.

Umówmy się. Będąc przedstawicielem prawie wymarłego i znienawidzonego gatunku, nie masz w życiu łatwo. Toteż bohaterowie obrywają od pierwszej chwili, aż do samego końca. Jest brutalnie i krwawo. Jakby to nie wystarczyło, wilki cierpią emocjonalne męki. Cztery postaci, każda z własną przeszłością, demonami, lękami, trudnym charakterem. W tle zaś ludzie, ci wypełnieni nienawiścią i - o dziwo - całkiem przyjacielscy.

Prawdziwym majstersztykiem jest tutaj kreacja głównego antagonisty. Poznajemy go, gdy porywa Kibie sprzed nosa jedyną osobę, która może zabrać go do wymarzonego Raju. Prześladuje wilki, lecz ma w tym swój cel, można rzec - szlachetny. Ze wszystkich sił stara się bowiem wyleczyć swoją ukochaną. A do tego potrzeba mu Raju. W prawdziwe szaleństwo osuwa się dopiero, gdy nie ma już na to nadziei. Żal nam go, pragniemy dla niego jak najlepiej i jednocześnie musimy go nienawidzić. Taki tygiel uczuć twórcy Wolf's Rain serwują nam w końcowych OVA, które są bodajże najbardziej spektakularnym finałem anime, jaki przychodzi mi do głowy. Prawdopodobnie również najbardziej krwawym i chwytającym za serce.

Jeżeli to wszystko nie wystarczy, na zakończenie AMV, które naprawdę uwielbiam. Wiekowe, więc jakość nie zachwyca, ale emocje aż kipią.