:::: MENU ::::

środa, 31 grudnia 2014

  • środa, 31 grudnia 2014
Na Sylwestra, zgodnie z prawie-obietnicą, przygotowałam listę książek - tych najlepszych i najgorszych - które przeczytałam w tym roku. Z przykrością stwierdzam, że fantastyka króluje na tym niechlubnym spisie. Chociaż - z drugiej strony - najlepszą pozycją została hybryda science fiction i fantasy, a najgorszą thriller, więc może nie jest aż tak źle. Nie przedłużając...



NAJLEPSZE KSIĄŻKI 2014

5. Trzy serca i trzy lwy [recenzja]
Po moim krótkim spotkaniu z twórczością Andersona, które miało miejsce w te wakacje, z pewnością dobrze zapamiętam właśnie tę powieść. Klasyczne, ale bardzo wciągające i świetnie napisane fantasy z przesłaniem. Jako miłośnik gatunku, który od lat zalicza raczej spadek niż wzrost jakości, jestem Trzema sercami oczarowana.

4. Głęboka rzeka [recenzja]
Z tegorocznych, japońskich pozycji, ta jest zdecydowanie najlepsza. Wybija się zresztą pozytywnie na tle wszystkiego, co przeczytałam. To głębokie, metaforyczne rozważanie o życiu po śmierci, religii i istocie Boga. Proza, która zadaje pytania, zamiast usilnie wpajać odpowiedzi.

3. Pozytronowy człowiek [recenzja]
Ta lista jest w czterdziestu procentach zdominowana przez duet Asimov-Silverberg i jest ku temu naprawdę dość powodów. Pozytronowy człowiek to proza, która przywraca wiarę w science fiction każdemu, kto ją przypadkiem utracił. Opowieść o robocie w istocie jest tu opowieścią o człowieczeństwie.

2. Stracone złudzenia
W ramach nadrabiania klasycznych dzieł, sięgnęłam po Balzaca i przypomniałam sobie, dlaczego tak bardzo kocham tego autora jeszcze od czasów liceum. Jego powieści, chociaż traktują o odmiennej rzeczywistości, nie starzeją się. Stanowią świetną, refleksyjną rozrywkę nawet dla współczesnych. Akurat Stracone złudzenia nieźle wpisują się też w modny ostatnio w środowisku dyskurs o wydawaniu ze współfinansowaniem.

1. Nastanie nocy [recenzja]
Znowu Asimov-Silverberg i niewątpliwie najlepsza powieść, jaką przeczytałam w 2014. Historia walki i współpracy religii z nauką, apokalipsy, odrodzenia świata... wielowymiarowe, fascynujące dzieło. Czyta się z zapartym tchem, lektura nie pozostawia obojętnym. 



NAJGORSZE KSIĄŻKI 2014

Honorowo wspomniani (jako Wielkie Rozczarowania): Igrzyska śmierci i Takeshi. Cień śmierci.

5. Miasto duchów [recenzja cyklu]
Miasto duchów to bardzo słaba część bardzo interesującej serii Stacii Kane, a tym samym Największe Rozczarowanie. Pozostawia pewien niesmak, na który Dolna Dzielnica jako całość nie zasługuje i zniechęca do czytania tych tomów, które w Polsce się nie ukazały.

4. Tancerka z Atlantydy [recenzja]
Poul Anderson jak widać okupuje obie listy. Nie ulega wątpliwości, że Tancerka to pozycja po prostu niewarta czytania. Nie wniosła do mojego życia nic, dla czego warto byłoby poświęcić jej te kilka niezbyt emocjonujących godzin.

3. W pierścieniu ognia [recenzja]
Można by pomyśleć, że druga część bestsellerowej serii powinna zrekompensować wady pierwszej. Niestety, Collins z poziomu czytadła spadła na poziom szmiry. Nie polecam jej trylogii o dzielnej Katniss nikomu, kto przywykł do wysokich wymagań wobec książek. Być może filmy lub trzecia część okażą się lepsze.

2. Muzyka sfer niebieskich [recenzja]
Również literatura skupiona na religii katolickiej, a jednak dokładne jakościowe przeciwieństwo Głębokiej rzeki. Moralizatorstwo, wykładanie spraw kawa na ławę i próba pożenienia religii z nauką, zakończona wielkim konfliktem, po którym widać stronniczość autora.

1. Krew marzeń [recenzja]
Ta książka jest zła na tak wielu poziomach, że nawet nie wiem, co mogę o niej powiedzieć. Nudna. Strasznie napisana. Idiotyczna. Susan Parisi miała jakiś pomysł, ale zabrakło jej umiejętności, by w swój debiut przelać atmosferę Wenecji. Jeżeli coś dobrego jest w Krwi marzeń, to potencjał. Zupełnie zmarnowany. Polecam tylko masochistom.