:::: MENU ::::

sobota, 20 grudnia 2014

  • sobota, 20 grudnia 2014
Przez ostatnie dni, w ramach walki z cyberterroryzmem, który jednogłośnie potępiają, wszystkie portale publikują informacje, do których wycieku ów cyberterroryzm doprowadził. Wśród nich znaleźć można wzmiankę o angażu czarnoskórego aktora do roli Jamesa Bonda. Wzmiankę bardzo mało znaczącą, ale wystarczająco, by wywołać w internecie burzę - podobnie jak równie mało znaczący trailer z czarnoskórym szturmowcem.

Idris Elba jest znakomitym aktorem do roli Bonda - bo spełnia wszystkie kryteria, stawiane wobec postaci, poza kolorem skóry. Ale bądźmy szczerzy, to nie ma znaczenia w filmie o tajnym agencie, który od lat przedstawia się każdemu z nazwiska. Zresztą, gdy czytam o bólu dupy niektórych, zastanawiam się, czy widzieli Jestem legendą. Świetny film, którego bohater powinien być - zgodnie z pierwowzorem - biały. Biały, pijany i nieuczony, dodajmy. Przejrzałam sieć i nie znalazłam ani jednej wspominki, że polityczna poprawność zniszczyła ten obraz. Najwyraźniej atak owej znienawidzonej przez wielu "poprawności" kończy się tam, gdzie mierne oczytanie.

W związku z taką powtórką z rozrywki w kinowych dyskusjach (monotonnych ostatnio, ech, tylko narzekanie na czarnoskórych i narzekanie na nowego Hobbita) przypomniał mi się Requiem. Pawła Kempczyńskiego Requiem dla Europy. Książka w niektórych opiniach porównywana - jakże idiotycznie! - do Orwella, tak pięknie wyśmiana przez Dukaja.

Requiem to cholernie zły tekst, którego streszczenie jest bzdurne, a treść tym bardziej. Nie o tym jednak chcę pisać, że to nieudolna krytyka "politycznej poprawności". Po prostu samo założenie to strzał sobie w stopę.

W bardzo, bardzo ogólny sposób można uznać, że Requiem obraca sytuację - wpycha mniejszość w rolę większości, a uprzywilejowaną większość w rolę mniejszości. I z tej perspektywy opisuje cierpienia mniejszości właśnie. Uważanej za nienormalną, cierpiącą przez opresję i niesprawiedliwości. A człowiek myśli: "Zaraz? Czy według prawicowej narracji, w którą wpisuje się Requiem, mniejszości nie wprowadzają swojej dyktatury? Nie mają się lepiej niż większość? Coś tu jest chyba nie tak!". Próbując przestrzec przed dyktaturą mniejszości, pokazuje się tej mniejszości cierpienia, odwróciwszy sytuację. 

Pif-paf! I zostaje krwawy kikucik.