:::: MENU ::::

czwartek, 29 stycznia 2015

  • czwartek, 29 stycznia 2015
Przepadłam. Obiecane notki leżą rozgrzebane, książki nieprzeczytane, seriale nieobejrzane. Spokojnie, żyję.

Co robię? Przegrywam sesję na piątym semestrze.
Da proof. Tak, to w oczach to obłęd.

Ale koniec miesiąca nadszedł, więc zgodnie z tradycją, która właśnie się zaczyna, małe zestawienie najchętniej czytanych wpisów.

Wszelkie rekordy popularności pobił wpis o wydawaniu ze współfinansowaniem, co z jednej strony nie dziwi, bo temat jest nośny, a z drugiej trochę mnie zaskoczyło. Widocznie jednak nie doceniłam skali zainteresowania zjawiskiem.

Poza tym bardzo spodobała się moja mała korekta do podsumowania roku. Tym razem grono odbiorców docelowych jest raczej węższe, nie wydaje mi się, by japońska literatura święciła w Polsce wielkie sukcesy. O dziwo, także krótka informacja o publikacji w Fantastyce zainteresowała bardzo dużo osób. Doceniam to tym bardziej, że jeszcze niedawno tego typu wpisy miały na tym blogu po kilka wejść. Oczywiście, na topie jest też recenzja dwóch ostatnich filmowych Hobbitów, a wraz z nią omówienie wybranych motywów z nieśmiertelnego Assassin's Creed: Brotherhood.

Nie traćcie nadziei - ten blog nie umarł, moja ewentualna gburowatość w kontaktach jest wynikiem zmęczenia, a po sesji się wraca, z tarczą czy na niej. Jednym słowem, za parę tygodni będę radować Wasze serca dawną intensywnością wpisów.

Pozdrawiam Was, salutując podręcznikiem do najgorszego shitu ever.