:::: MENU ::::

piątek, 20 lutego 2015

  • piątek, 20 lutego 2015
Do kontynuacji, napisanych przez kogoś innego niż autor pierwowzoru, podchodzę zwykle jak pies do jeża, zwłaszcza jeśli mają rozwijać klasykę literatury. Podobnie było ze Statkami czasu, autoryzowaną kontynuacją Wehikułu czasu Wellsa, którą w pierwszym odruchu chciałam odstawić na półkę. Stephan Baxter jednak mnie nie zawiódł i książka okazała się może nie fajerwerkiem, ale na pewno godną mojego czasu ciekawostką.

Statki czasu są nieźle napisane i chociaż nie oferują stylistycznego orgazmu, czyta się je bardzo lekko, z przyjemnością. Zapewne spora w tym zasługa tłumacza i dobrej redakcji, która ustrzegła powieść przed wpadkami.

Baxter nie chciał tylko odcinać kuponów, ale naprawdę miał pomysł na rozszerzenie Wehikułu czasu oraz dorzucił do tygla sporo od siebie. Statki czasu nie są może prawdziwym hard science-fiction, ale bardzo zgrabnie i konsekwentnie rozwijają temat alternatywnych rzeczywistości. Znalazło się nawet miejsce na wyjaśnienie pewnych tajemniczych wątków z powieści Wellsa. Chociaż Statki czasu to opasłe tomiszcze, nie nudzą. Akcja co prawda rozwija się raczej powoli, w pewnym momencie jednak wciąga tak, że nie sposób oderwać się od powieści. Autentycznie ogarnął mnie żal, gdy ta się skończyła.

Autor przedstawił nam mnóstwo światów i większość z nich odmalował z odpowiednią wyrazistością. Paradoksalnie, XIX-wieczna rzeczywistość, z której pochodzi jego bohater, wyszła mu najsłabiej. Natomiast Londyn w erze wiecznej wojny, pierwotna dzikość świata sprzed pojawienia się ludzkości i zmarznięta, zrujnowana ziemia to krajobrazy, które trudno zapomnieć.

Bohaterowie są przyzwoicie wykreowani, poczynając od narratora, który ma pewne zabawne cechy, po - całkiem sympatycznego i bardzo inteligentnego - Morloka, jego towarzysza w podróży w czasie, poprzez wszystkie poboczne, znacznie mniej zapadające w pamięć postaci. Brakuje wśród nich jakiejś błyszczącej gwiazdy, fabuła jest jednak dostatecznie dobra, by pociągnąć opowieść, nawet pozbawioną tychże.

Baxter nie oszczędził nam paru refleksji na różne tematy. Początkowo na pierwszy plan wybija się problematyka wojny i jej wpływu na cywilizację. Wypływają także kwestie ekologiczne, a wreszcie - zbliżone do naukowych rozważania o alternatywności historii. Wszystko to jednak nie tworzy spójnej całości, lecz raczej wyłania się po kolei, przez co Statki czasu są w gruncie rzeczy pozbawione konkretnej tematyki.