:::: MENU ::::

czwartek, 12 lutego 2015

  • czwartek, 12 lutego 2015
Bardzo długo zbierałam się do napisania tej notki, a powody ku temu są... dość prozaiczne. Niepamięć w reżyserii Josepha Kosinskiego to film obiektywnie rzecz biorąc raczej dobry, a pomimo to nie spodobał mi się. Być może zawiniły tu trochę czynniki zewnętrzne (jak brat rzucający we mnie popcornem) lub po prostu mój gust - zwłaszcza kreacja postaci drażniła swoją schematycznością.


Fabularnie jest dobrze, przynajmniej przez większość czasu, zresztą bez wątpienia interesujący twist to najlepsze, co znajdziemy w Niepamięci. Nasz heros, Jack Harper stacjonuje wraz ze swoją kochanką i nawigatorką w niewielkiej stacji, która nadzoruje wydobywanie potrzebnej dla ludzkiej kolonii wody ze zniszczonej międzygwiezdną wojną ziemi.  Główne zadanie owego herosa to nadzorowanie dronów, aparycją kojarzących się z filmem WALL-E, które bronią pomp przed złowrogimi Padlinożercami. Wszystko byłoby bardzo miłe i przyjemne, gdyby nie fakt, że oboje nadzorujących je ludzi cierpi na amnezję, wywołaną celowo, co jest tłumaczone przez dowództwo "wyższą koniecznością". Do świadomości Jacka przebijają się szczątkowe, niepokojące wspomnienia, dotyczące kobiety, która dosłownie spada mu z nieba. Jest intrygująco, jest ciekawie, jest widowiskowo, z pompą, ale bez przesadzonego debilizmu. Wszystko się komplikuje, a widz patrzy, obgryza z namysłem paznokcie i z zaskoczeniem kontempluje to, co zaserwowali mu twórcy. Niestety, tylko do momentu rozwiązania zagadki - cała reszta filmu jest przede wszystkim nużąca i przewidywalna, doprawiona hollywoodzkim lukrem i żelkami. Sceny akcji, chociaż niezłe, nie wybijają się ponad to, co zwykle oglądamy na dużym ekranie. Co gorsza, chyba sami twórcy znudzili się w pewnym momencie swoim dziełem, bo fabuła zaczyna gnać do przodu na łeb, na szyję, pozostawiając parę niedomówień i nielogiczności.

Przy pieczołowitości włożonej w pokazanie naprawdę przyjemnej, chociaż niepozbawionej paru istotnych wad historii, zawodzi na całej linii kreacja bohaterów. Na pierwszym planie mamy Jacka - typowego macho, który kocha swój zabawny stateczek i motocykl, ma pazur buntownika, pragnie odzyskać pamięć, ogólnie szóstym zmysłem wyczuwa, że coś jest nie tak. Asystują mu dwie panie - Victoria, o tyle jeszcze wyrazista, że dobrze zarysowano jej charakter i umotywowano działania oraz Julia, której rola sprowadza się do bycia partnerką Jacka. Drugi plan oferuje równie mało, bo oto mamy tajemniczego przywódcę równie tajemniczego ugrupowania, wśród którego znajdzie się szorstki, acz odważny osobnik, pałający do naszego herosa antypatią.


Takie traktowanie postaci po macoszemu jest grzechem tym większym, że w obsadzie Niepamięci znaleźli się naprawdę dobrzy aktorzy. Są Tom Cruise i Morgan Freeman, jest przewijający się w tle Nikolaj Coster-Waldau i jest Olga Kurylenko, znana choćby z Quantum of Solace. I pewnie zagraliby wszyscy znacznie lepiej, gdyby w ich rolach znalazło się cokolwiek intrygującego.

Sama w sobie, Niepamięć raczej nie stawia zbyt skomplikowanych pytań, ale przy odrobinie dobrej woli można dostrzec w filmie rozważania na temat wagi pamięci. Ludzie, pozbawieni wspomnień, są jak dzieci, zagubione we mgle. Podatni na sugestie, pozbawieni punktu oparcia w przeszłości, padają ofiarami manipulacji, która odbiera im de facto wolność. Nie można podejmować świadomych decyzji w świecie, o którego funkcjonowaniu nie ma się pojęcia.