:::: MENU ::::

niedziela, 22 marca 2015

  • niedziela, 22 marca 2015
Bardzo często autor, który dopiero zaczyna poważnie brać się za pisanie, słyszy że powinien porzucić projekt wielotomowej sagi i skupić się na tworzeniu opowiadań. Rada ta jest z wielu powodów dobra - opowiadania uczą konstruowania fabuły, samodyscypliny i pozwalają wyrobić warsztat. Chyba każdy lubi jednak publikować. Tutaj rodzi się pytanie - kiedy już mamy opowiadanie, co z nim zrobić?

Oczywistą odpowiedzią są konkursy literackie, mają one jednak pewne wady. Właściwie nie znamy poziomu takiego konkursu, dopóki nie zobaczymy zwycięskich prac. Poza tym nasz twór musi zostać wyłowiony spośród mnóstwa innych. Zawsze istnieje ryzyko, że znajdzie się poza podium nie przez swój niski poziom, ale wyparty przez inny tekst, bardziej dopasowany do oczekiwań jury. I co zrobić z opowiadaniem, które uważamy za dobre, a mimo to nic nie wygrało? Albo z takim, które nie pasuje do wymagań żadnego konkursu? Porzucić je przecież żal, szczególnie jeżeli było pisane przez miesiąc albo dłużej.

Na szczęście istnieją miejsca, w których takie teksty możemy publikować. Najczęściej polecane są strony w rodzaju Fabrica Librorum czy Portalu Pisarskiego. Z pewnością dostaniemy tam duży odzew, musimy jednak być ostrożni. Pamiętajmy, że krytyka użytkowników jest w przeważającej większości przypadków łagodniejsza od redakcyjnej. Radzę też unikać portali, które wprowadzają systemy punktowania, "plusików" i innych rzeczy tego rodzaju. Tam, gdzie wymagana jest wzajemność, często rodzą się kółka adoracji, a krytykuje się niechętnie. Oczywiście, sprawa jest bardzo indywidualna i najlepiej samemu ocenić, czy użytkownicy danej strony mogą nam pomóc.

Co jednak, jeżeli nie potrzeba nam porad, ale publikacji, którą moglibyśmy się pochwalić? Cóż, pozostają nam internetowe ziny, a jeżeli czujemy się bardzo pewnie - pisma papierowe. Te pierwsze właściwie nigdy nie płacą, drugie bardzo różnie.

Ponieważ ten post ma być w pierwszej kolejności pomocny, postanowiłam przejrzeć listę magazynów kulturalnych w Polsce. Wyłuskałam spośród nich te, które ukazują się w miarę regularnie i przyjmują prozę polskich autorów. Przepraszam wszystkich twórców poezji za tę dyskryminację. Na pocieszenie dodam, że większość pism głównonurtowych jest na nią otwartych.

Możliwe, że lista nie jest pełna. O miejscach, w których miałam okazję publikować, dorzuciłam kilka słów od siebie. Pod każdym tytułem znajduje się odnośnik do strony internetowej. Można nie tylko znaleźć tam kontakt do redakcji, ale też zapoznać się z profilem czasopisma. Doradzam to ostatnie, bo chociaż dodałam oznaczenia kolorystyczne, są one bardzo orientacyjne.

Barwy tęczy i ich znaczenie:
niebieski - pisma, które nie stawiają ograniczeń gatunkowych, a nawet jeśli stawiają, to tylko się krygują;
czerwony - fantastyka, czyli fantasy, science fiction, horror;
pomarańczowy - horror i groza;
zielony - pisma głównonurtowe, czyli przyjmujące prozę niegatunkową (jej twórcy podobno wiedzą, co to, dla mnie to zawsze obyczaj albo oniryczna fantastyka).
Tak, wiem że tęcza ma inne barwy.

Ziny

Creatio Fantastica - Teoretycznie przyjmują krótsze teksty (do 15 stron maszynopisu znormalizowanego bodajże) i fantastykę, w praktyce wszystko zależy od tego, czy nasze opowiadanie się spodoba. Publikowałam tam obyczaj, znajomy opowiadanie historyczne. Kontakt z redakcją kiedyś był znakomity, teraz jest już trochę gorzej.
Drabble na Niedzielę
Esensja - Znany e-zin, także warto. Choćby dla samych recenzji zwrotnych warto, bo jeżeli one nie nauczą kogoś pisać opowiadań, to nic chyba nie nauczy. Odpowiedź dostaje się zawsze, a zakres tolerancji i gustów redakcyjnych jest szeroki. Trzeba się jednak liczyć z tym, że magazyn ma wysoki poziom.
Fahrenheit - Również ważny gracz wśród magazynów internetowych. Jeżeli ładnie poprosimy, to dostaniemy odpowiedź zwrotną. A jeżeli jesteśmy odważni i napisaliśmy tragiczny tekst, to dodatkowo możemy liczyć na bardzo brutalną analizę w dziale ZakuŻona Planeta. Przepis na sukces? Tekst o dobrze skonstruowanej fabule i oszczędnym stylu ze znikomą ilością zbędnych słów.
Lost&Found Mega*zine - Zyskujący na popularności magazyn, poświęcony sztuce. Przyjmuje teksty niezbyt długie, a numery są tematyczne. Niemniej udało mi się tam opublikować science fiction, prawda że dosyć filozoficzne. Także nie jest to typowy mainstream, gdzie redaktor odpowie na nasz psychodeliczny horror troską o stan psychiczny autora. Niewątpliwym plusem jest tłumaczenie na język angielski, a tym samym znacznie szersze grono odbiorców.
Szortal - Miejsce raczej znane wszystkim twórcom szortów i na owe szorty wręcz idealne. Niewiele więcej mogę napisać, jeżeli ktoś ma króciaka, powinien udać się pod ten adres.
Szuflada - Zdecydowanie najprostsze do sforsowania sito redakcyjne, ale też publikacja w miejscu, gdzie przytłaczająca większość czytelników pojawia się w poszukiwaniu publicystyki. Korekty i redakcji tekstu - przynajmniej kiedyś - nie było.

Pisma papierowe

Nowa Fantastyka (w tym Fantastyka Wydanie Specjalne i Czas Fantastyki) - Jedyne liczące się na rynku pismo fantastyczne. Dawniej rzadko odpowiadało, obecnie każdy dostanie maila zwrotnego z krótką oceną, ale trzeba na niego czekać miesiącami, bo do redakcji dociera ogrom tekstów. A jeżeli nasze opowiadanie zostanie wybrane do publikacji... też trzeba czekać miesiącami. Za to zobaczymy prawdziwą redakcję (Niewolnika przepisywałam dwa razy, zanim w ogóle go na sto procent zatwierdzono, a przy redakcyjnych poprawkach i tak zmieniło się sporo) i całkiem przyzwoite pieniądze (zwłaszcza jak na fakt, że NF miałoby masę chętnych, nawet gdyby nie płaciło w ogóle).