:::: MENU ::::

piątek, 3 kwietnia 2015

  • piątek, 3 kwietnia 2015
Zakochany kundel to animowany film, liczący już ponad pół wieku, ale nieodstający niczym od nowszych produkcji Disneya. Kreska, muzyka, scenariusz, wszystko to składa się na niezwykłą popularność klasyka wytwórni.


W poszczególnych kadrach widać pieczołowitość twórców. Animacja jest płynna, co zresztą charakteryzuje wszystkie filmy Disneya. Każda postać to starannie zaplanowana konstrukcja, na którą składają się przemyślany charakter, dopasowany do niego wygląd i indywidualny sposób poruszania.

Oczywiście, pewna w tym zasługa odnowienia filmu, w wyniku którego zwłaszcza kolor uległ poprawie w stosunku do starszych wersji. Trudno jednak uwierzyć, że da się zrobić coś z niczego. O sukcesie Zakochanego kundla bez wątpienia przesądziła wysoka jakość wyjściowego materiału.

Bardzo starannie przemyślane zostały także postaci, które w większości nie są tak kryształowe, jak czasami zarzuca się "staremu" Disneyowi. Charakterystyczni i barwni bohaterowie to wizytówka wytwórni, w mojej opinii jednak z głównych przyczyn, której zawdzięcza ona swój wielki sukces. To widać także w Zakochanym kundlu. Występuje w filmie masa drugoplanowych postaci, a o każdej można coś powiedzieć. Poczynając od charakternego teriera ze sporą rolą, kończąc na nieco naiwnym bobrze, który występuje w tylko jednej scenie. Nawet syjamskie koty, istniejące de facto na potrzeby pojedynczego zwrotu akcji, mają pewien rys charakteru.

Główni bohaterowie, rasowa suczka Lady i kundel-ulicznik Tramp, dobrani na zasadzie przyciągania się przeciwieństw, na pierwszy rzut oka wydają się płascy w porównaniu z tłem. Szybko jednak da się dostrzec, że za elegancją Lady kryją się pokłady snobizmu i egocentryzmu. Na Trampie ciążą z kolei liczne romanse. Takie cechy raczej nie przeszkadzają młodszemu odbiorcy, ale starszemu mogą uprzyjemnić seans. Podobnie jak scena, dla dzieci niezrozumiała, w której Jim Dear w środku nocnej śnieżycy wybiera się do sklepu, by spełnić nagłą smakową zachciankę ciężarnej żony.

Inna sprawa, że chwilami szwankuje logika w zachowaniach postaci, które są dosyć chaotyczne i nie wynikają z siebie nawzajem. Przykładowo zajście w ciążę Darling doprowadza do tego, że właściciele zapominają niemal zupełnie o Lady. Kiedy dziecko się rodzi, nagle suczka wraca do łask. Nie zostało również wyjaśnione, dlaczego akurat Lady jest prawdziwą miłością Trampa, co takiego różni ją od wszystkich poprzednich. Pewna nagła propozycja, jaką składają suczce dwaj przyjaciele z sąsiedztwa, też pojawia się jakby bez istotnego powodu czy wcześniejszych przesłanek.


Dzieła dopełnia znakomita muzyka, będąca przykładem tego jak wspaniałe ścieżki dźwiękowe miały starsze dzieła wytwórni. Każda, nawet najmniej istotna scena, ma w Zakochanym kundlu akompaniament, który oddaje poszczególne emocje, towarzyszące postaciom. Dzięki temu nawet przechadzka psa ogrodową ścieżką urasta do rangi małego arcydzieła.

Można mieć pewne zarzuty co do fabuły, bo chociaż na film patrzy się z przyjemnością, Zakochany kundel bardzo powoli nabiera rozpędu. Najwięcej miejsca zajmuje zarysowanie tła, opowieść nie ma też żadnej konkretnej konstrukcji. Jedyny antagonista, pojawiający się w filmie - ogrodowy szczur - działa zupełnie bez tła i nie stanowi tak naprawdę istotnego zagrożenia. W efekcie historia stanowi zbiór dosyć przypadkowych zdarzeń, prowadzących głównie do kolejnych spotkań Lady i Trampa. Przy tak chaotycznie prowadzonej akcji, udaje się na szczęście trzymający w napięciu moment kulminacyjny.

Niedostatki fabuły dodatkowo podkreślają fakt, że Zakochany kundel to po prostu - zgodnie z tytułem - romansidło, oprawione w taki sposób, by stało się interesujące i zrozumiałe dla dzieci. Przed miłością Lady i Trampa nie piętrzą się nawet żadne poważne przeszkody. Niby ona pochodzi z wyższych sfer, ale daleko temu związkowi do miłości zakazanej. Zostaje zaakceptowany przez otoczenie bardzo szybko. Nadmienić przy tym należy, że film może i jest romansem, ale za to romansem naprawdę wspaniałym. Nie bez kozery tak wielką sławę zdobyła scena kolacji Lady i Trampa.

Jeszcze jednym szczegółem, o którym warto wspomnieć, jest znakomite tło opowieści. W czasach, gdy Zakochany kundel powstawał codziennością było to, co dzisiaj zaliczamy do historii. Architektura, stroje, nawet umeblowanie pokoi, obyczajowość - dla dzieci będące raczej sympatycznym dodatkiem - mogą dodatkowo przykuć do filmu uwagę dorosłych. Warto przyjrzeć się im nawet z osobna, w oderwaniu od samej fabuły.


Zakochany kundel to klasyk, który w pełni zasłużył na swoje ogromne znaczenie w historii filmów animowanych. Dla wielu wspaniała bajka z dzieciństwa, broni się także dziś, w erze zapierających dech w piersiach efektów specjalnych i trójwymiarowej animacji.