:::: MENU ::::

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

  • poniedziałek, 13 kwietnia 2015
Pamiętam, że jako dziecko niespecjalnie lubiłam Piękną i bestię, ale dzisiaj nie mogę się nadziwić sama sobie. No dobrze, może nie do końca. Sęk w tym, że to jest animacja bardzo mądra i ciekawa, ale operująca niuansami, które dla dzieci mogą być nieczytelne lub zwyczajnie nudne.


Disney ma bardzo charakterystyczną kreskę i płynną animację we wszystkich filmach, starszych i nowszych, także pozwolę sobie to w znacznej części pominąć. Zatrzymam się za to przy angielskim dubbingu, naprawdę znakomitym, zwłaszcza w przypadku postaci Bestii. Disney dość często dostosowuje postacie pod udzielających im głosu aktorów. W przypadku Robby'ego Bensona stworzono w ten sposób naprawdę niesamowitą kreację.

Bestia, chociaż narysowany, jest bardzo ciekawym, dynamicznym bohaterem o zmiennej roli. Początkowo przedstawiony jako antagonista, szybko okazuje się stroną pokrzywdzoną i jednym z głównych bohaterów. W wykonaniu Bensona jest zabawno-straszny, prawdziwa bestia, dostosowana do percepcji młodego widza. Trochę ostrzejszych linii przy rysowaniu postaci, usunięcie komizmu - i mielibyśmy przerażającego potwora. Zresztą łagodniejący charakter niepokornego księcia (wszyscy znają tę baśń, poza tym to jest w prologu, więc żaden spoiler, tak sądzę) znajduje odbicie w jego prezencji. Od poszarpanego stwora w resztkach peleryny po prawdziwego, chociaż przesadnie owłosionego gościa, w którym można się zakochać.


Równie interesująca jest Bella, często zaliczana - nie wiem, w imię czego - do klasycznych księżniczek Disneya. To odważna, myśląca, gotowa do poświęcenia dziewczyna. Jednym z niuansów, które w wieku lat kilku mi umknęły, jest jej dopasowanie do Bestii. Tak jak zaklęty książę, Bella pozostaje odludkiem, tyle że społeczeństwo się jej nie boi, społeczeństwo ją wyśmiewa. Zainteresowanie dziewczyny książkami jest uważane za dziwne i nie zapewnia jej przyjaciółek. Dodatkowo ciąży na Belli opinia córki wariata. Słowem, tak jak Bestia, to istotka odrzucona przez większość i samotna.

Od obojga protagonistów różni się tym Gaston, w pewnym sensie najbardziej przerażający antagonista we wszystkich filmach Disneya. Oczywiście, nie da się go polubić - jest próżny, tępy jak but i obrzydliwie szowinistyczny. Ponurą paralelą do naszej rzeczywistości pozostaje uwielbienie, jakim darzą go ci sami ludzie, odrzucający Bellę i lękający się Bestii. Patrząc na film, nie sposób wyzbyć się wrażenia, że gdyby nie konieczny morał, rozegranie wszystkiego według zasad baśni... to Gaston by zwyciężył. Poprowadził rozsierdzony tłum, zarżnął ukochanego Belli i jeszcze zyskał tytuł bohatera.


Szczerze mówiąc nie sądzę, żeby na kimś, kto widział adaptację oryginalnej Pięknej i bestii - a ja widziałam świetną, teatralną, w katowickim Ateneum, straszną, mroczną i piękną jak obrazy Boscha, na których oparto kostiumy - fabuła disneyowskiej wersji zrobiła wielkie wrażenie. To daleka od pierwowzoru opowieść, którą starannie szlachtował cenzor, by na pewno nie wstrząsnęła dziećmi.

Ale to też zaskakująco aktualna w toku okołogenderowskich dyskusji historia zderzenia dwóch światów. Reprezentowanego przez Gastona, skostniałego, w którym umięśnieni mężczyźni walą do wszystkiego ze strzelb, a kobiety nie czytają, żeby nie zacząć myśleć. I tego świata Bestii, którego gniew jest bardzo na pokaz i który cieszy się szczęściem Belli z ofiarowanej jej biblioteki. Wyemancypowana, de facto wyrastająca ponad swoją epokę bohaterka wybiera między tymi światami w jedyny możliwy dla kogoś takiego sposób.


Żeby już tak strasznie nie słodzić, dodam że nigdy nie lubiłam - i dalej nie lubię - ścieżki dźwiękowej Pięknej i bestii. Tragedii nie ma, ale zachwycać nie zachwyca. Piosenki, chociaż sympatyczne, nie wpadają w ucho. Dramatyzm scen podkreśla przede wszystkim niesamowicie staranny, szczegółowy obraz. Muzyka zepchnięta została na dalszy plan, a szkoda, bo bez wątpienia jest ważnym elementem, któremu wiele dzieł Disneya zawdzięcza nieśmiertelność.

Zawsze byłam zdania - czemu dałam już trochę wyraz w tym artykule na iNWD - że mantra o stereotypowym ujęciu pewnych tematów w starych filmach Disneya jest powtarzana na wyrost. Mimo to muszę przyznać, że bogactwo Pięknej i bestii mnie zaskoczyło. Dla dzieci to znakomity film animowany. Dla dorosłych, pozycja która przy odrobinie dobrej woli może skłonić do pewnych rozważań i zdumiewająca reinterpretacja klasycznej baśni.