:::: MENU ::::

środa, 29 kwietnia 2015

  • środa, 29 kwietnia 2015

Spodziewałam się horroru, dostałam powieść obyczajową ze zjawiskami paranormalnymi w tle. Na szczęście mylne wrażenie, jakie odniosłam w pierwszej chwili, nic Płaczącemu chłopcu nie odbiera. Powieść Bednarskiej to kawałek porządnej lektury, wciągająca opowieść o ludziach i emocjach.

Całość zaczyna się bardzo spokojnie, od roztrząsania relacji między bohaterami i wyciągnięcia ich dawnych traum. W ogóle jest tego sporo w książce, ale takie motywy nie nużą. Carl, który stracił rodziców w pożarze, jego najlepsza przyjaciółka i przyszła żona - to wszystko bardzo barwne, intrygujące persony. Postacie, które naprawdę można zrozumieć i polubić, a w miarę rozwoju opowieści pojawiają się kolejne, równie przekonujące.

Miłość, dawne grzechy, trudności z ułożeniem sobie życia i pogodzeniem się z samym sobą. To wszystko tworzy bardzo rozbudowaną warstwę obyczajową, ale gdzieś w tle przewija się klątwa. Obraz płaczącego chłopca, który również ma swoją traumatyczną historię.

Dwa plany opowieści początkowo biegną równolegle, szybko okazuje się jednak, że historie obrazu, sportretowanej na nim osoby i próbujących rozwikłać zagadkę klątwy łączy wiele. Przede wszystkim na płaszczyźnie emocji. Każdy tutaj coś nieodwracalnie stracił. Są rzeczy, których naprawić się nie da i smutek, jakiego nie sposób ukoić.

Najbardziej podobała mi się w Płaczącym chłopcu właśnie znakomita warstwa obyczajowa, ale też specyficzne podejście do tematu samej klątwy. Chłopiec z obrazu jest - a przynajmniej wszystko na to wskazuje - niszczycielskim potworem, ale w istocie jego motywy zrozumie chyba każdy. Powieść nie opowiada o brutalnej walce ze złem, lecz o szukaniu i niwelowaniu powodów jego istnienia.

Do tej pory można z tej recenzji wynieść poczucie, że w książce Bednarskiej nic się nie dzieje, co nie zgadza się z prawdą. Owszem, bohaterowie głównie prowadzą pracę dziennikarzy śledczych, wyciągają od ludzi wspomnienia, analizują dane. Nie brakuje jednak gwałtownych wydarzeń i tragedii. Na przykład finał jest ze wszech miar satysfakcjonujący.

Płaczący chłopiec, przy wszystkich swoich zaletach, ma też wady. Akcja dzieje się na Wyspach Brytyjskich, ale trochę w powieści zabrakło ich klimatu. Imiona i niektóre nazwy - w zasadzie nic więcej nie jest angielskie.

Chwilami drażnił mnie także język. Chociaż powieść generalnie czyta się bardzo przyjemnie i widać, że autorka stara się tworzyć niebanalne opisy, czasami wychodzą one kulawo. Poetyzacja miejscami przechodzi w bełkot, z którego niewiele wynika. Na szczęście takich fragmentów jest w Płaczącym chłopcu stosunkowo mało.

Mamy do czynienia z dobrą, inteligentną powieścią rozrywkową, w modny ostatnio sposób łączącą różne konwencje. Książką, która zapewnia emocje zupełnie inne niż strach, ale porusza znacznie bardziej niż przeciętny horror, a wciąga równie mocno.