:::: MENU ::::

sobota, 23 maja 2015

  • sobota, 23 maja 2015


Przez cały tydzień czytam o końcówce ostatniego odcinka Gry o tron - Unbowed, Unbent, Unbroken - a konkretniej o gwałcie Boltona na Sansie. Zdecydowanie nie jest fanem takiego rozwiązania (ani tym bardziej zwolennikiem przemocy seksualnej), ale przetaczająca się przez internet fala zbulwersowania wydaje się mocno przesadzona.

Czy to się komuś podoba czy nie, gwałt Boltona na Sansie Stark wynika bardzo bezpośrednio z fabuły serialu i jego powiązaniach z książkami. W pierwowzorze również znajdziemy tę scenę, tyle że jej bohaterką nie jest córka Neda, ale podstawiona za Aryę jej przyjaciółka. Postać, która w serialu nie występuje i której miejsce zajęła Sansa. W zasadzie na tym etapie, twórcy nie mogli rozegrać sprawy inaczej.

Pytanie, czy nie jest to konsekwencja dawnych błędów, trzeba pozostawić otwarte. Bo niestety, ale sam wątek Littlefingera i Sansy traci elementy logiki, gdy Baelish swoją wychowanicę porzuca. Również kwestia rozwoju postaci Sansy stoi pod znakiem zapytania. W książkach jej ewolucja jest jasna i zmierza w ciekawym kierunku. Od idealistycznej lady, poprzez zahukaną dziewczynę, aż po młodą kobietę, gotową walczyć o swoje w okrutnym świecie. Serial do tej pory podążał tym tropem - patrzenie na odmienioną Starkównę było czystą przyjemnością. Gwałt może jednak wszystko przekreślić i pchnąć tę postać z powrotem na etap przerażonego dziecka. Sansa dopiero zaczęła rozwijać skrzydła, by od razu przypomniano jej jak niewiele może zrobić. Szkoda.

Spójrzmy jednak prawdzie w oczy - gwałt na Sansie naprawdę nie jest najbardziej drastyczną sceną w Grze o tron. Od samego początku dostaliśmy tu groteskowo plastyczne mordy, nagie kobiece ciała, często zbędne sekwencje seksu (ktoś jeszcze pamięta idiotyczny monolog Littlefingera w obecności symulujących stosunek prostytutek?). Oglądając serial od wielu sezonów, znamy i godzimy się na takie klimaty. Przy czym scena między Ramsayem Boltonem i Sansą jest zdecydowanie jedną z lepiej zrealizowanych. Zamiast wprost pokazanego seksu, mamy tu grę emocji na twarzach i zapierające dech w piersiach dźwięki. Znacznie subtelniejsze niż analogiczna przecież sytuacja między Dany i khalem Drogo (gwałt w noc poślubną - w serialu zresztą ta scena jest znacznie paskudniejsza niż w książce).

Szczerze mówiąc, jeżeli ktoś nie porzucił oglądania Gry o tron po seksie na katafalku między rodzeństwem Lannisterów... a to dopiero jest nielogiczna scena - wygląda jak gwałt, którym chyba nie jest, bo nic później na to nie wskazuje (albo jest po prostu tragicznie pomyślanym gwałtem - a poza tym come on, seks przy zwłokach dziecka?)... to bojkot show po Sansie i Ramsayu wydaje się zupełnie nieuzasadniony. Albo - przynajmniej - mocno spóźniony.