:::: MENU ::::

środa, 20 maja 2015

  • środa, 20 maja 2015

To jest kolejna w ostatnim czasie "wczorajsza" notka na tym blogu, co w gruncie rzeczy nieźle komponuje się z tematem, bo chciałam napisać o anime, które tak właśnie można określić. Jako mocno wczorajsze. Polecało mi je mnóstwo osób i możliwe, że po prostu nie doceniam klasyka, ale Kenpu Denki Berserk był dla mnie najzwyczajniej w świecie drogą przez mękę.

Fabuła tego cudeńka zapowiada się całkiem obiecująco, ale po pierwszym odcinku twórcy anime zupełnie zapominają (ekhem, zachęcają w ten sposób do czytania mangi) o zawiązaniu akcji. Wszystkie tajemnice i zagadki zostają w dalszym ciągu pominięte. A szkoda, bo całość zapowiada się niesamowicie mrocznie i intrygująco. 

Zamiast tego dostajemy opowieść o maczo z wielkim mieczem, który dołączył do bandy szybkiego metroseksualnego gościa z małym mieczem. Naprawdę. Gdzieś w tym wszystkim jest jakaś fabuła, niby krew i cierpienie, ale całość przytłaczają pojedynki. Krew się leje, walczący krzyczą i wygrażają sobie, szczęka stal. Tak jest właściwie za każdym razem, kiedy ktoś musi zostać wprowadzony do anime albo miejsce ma jakaś dyskusja. Szybko staje się to przytłaczająco nudne.


Podobno w Berserku jest jakiś przekaz, ale chyba zamknięty w sentencji, która pada w czołówce, bo jako żywo nie dostrzegam w tym anime opowieści o nieuchronności losu. Co najwyżej o durnych posunięciach bohaterów, ponieważ prawie nikt nie posługuje się tu mózgiem. A już na pewno nie protagonista Gut.

Kreacja postaci również jest przykładem straconego potencjału, bo w gruncie rzeczy to dosyć barwna zbieranina. Każdy ma jakieś traumy, przeszłość, problemy. Bardziej niż prowadzenie bohaterów szwankuje sposób, w jaki te wewnętrzne rozterki są pokazane - mdłe dialogi albo ciągnące się w nieskończoność pojedynki.

Anime niespecjalnie ratuje wykonanie, między innymi ze względu na jego wiek. To dziełko jest niewiele młodsze niż ja i kreska niestety mocno się zestarzała. Nie można jednak zwalić wszystkiego na czas, wątpię by Berserk zachwycał wizualnie kiedykolwiek.


Jeżeli coś szczególnie mocno ucierpiało przez czas, to pewnie gra aktorów - bardzo typowe dla anime okrzyki i egzaltowane kwestie, które są momentami po prostu śmieszne. A częściej takie jak pojedynki, przerysowane, nudne i żałosne.

Próbie czasu oparła się za to ścieżka dźwiękowa, może nie zachwycająca, ale mocna i wpadająca w ucho. Openingu słucha się naprawdę z przyjemnością i to jeden z niewielu momentów, kiedy nie miałam ochotę anime najzwyczajniej w świecie przewijać. Szkoda, że to nie wystarczy.

Po entuzjastycznych opiniach i legendzie klasycznego dark fantasy, nastawiłam się na przygodę życia. Berserk okazał się niestety wlokącym w nieskończoność, nudnym anime, które w wyraźny sposób się zestarzało. Nie zamierzam polecać go nikomu. Jeżeli naprawdę lubicie mało logiczne wymachiwanie mieczem, może się wam spodoba. Niemniej - nie liczyłabym na to.