:::: MENU ::::

sobota, 16 maja 2015

  • sobota, 16 maja 2015

Zanim przekwitną wiśnie Alyn Cha to książka przepełniona smutkiem. Bardzo dobrze napisana opowieść o tym, że każdą chwilę szczęścia musimy okupić cierpieniem. Zmusza do refleksji i wprowadza w melancholijny nastrój.

Bohaterkami powieści są kobiety z rodu Tanaka, nad którym zdaje się ciążyć ponure fatum. Ich losy są burzliwe, częściej naznaczone cierpieniem niż radością. Początek daje im płomienny romans i silne, niemal nierealne uczucie, które się z niego narodziło. Cena za tak ogromne szczęście, zgodnie z wymową Zanim przekwitną wiśnie, musi zostać zapłacona. Tak też się dzieje - cierpi najpierw nasza bohaterka, a później, kolejno, wszystkie jej potomkinie. Czasem to skutek ich własnych życiowych wyborów, częściej jednak błędów matek i babć.

Książka niekiedy sięga po bardzo łzawe, kiczowate rozwiązania, jakby autorka nie była w stanie stopniować dramatu i radości, operując tylko samymi krańcami skali. Paradoksalnie opowieść jest więc raczej mądra niż wzruszająca, bo chwilami ciężko uwierzyć w ogrom cierpień bohaterek. Jednocześnie trzeba przyznać, że historia wciąga, pomimo tego że budzi pewien sceptycyzm.

Bohaterki wykreowane są porządnie, ale w sposób raczej typowy dla literatury i przede wszystkim kultury japońskiej. Nie dostaniemy więc tutaj silnych indywidualności, jedynie osoby, starające się przetrwać w nieprzyjaznym dla nich świecie, na przekór losowi. Chociaż to pragnienie łączy wszystkie kobiety z rodu Tanaka, różnice ich doświadczeń i charakterów zostały dobrze ukazane.

Historyczne tło dla Europejczyka również może okazać się interesujące i orientalne. Niesamowicie silny nacisk na hierarchię społeczną, tragedia haniebnie przegranej drugiej wojny światowej, ciężkie życie sprzed rozkwitu Japonii. Niby to tylko miejsce wydarzeń, ale przecież istotne dla powieści, bo determinujące losy postaci.

Zanim przekwitną wiśnie to rzecz bardzo dobrze napisana, w sposób przejrzysty i czytelny, ale uciekający niekiedy w delikatną poetyckość. Powieść ma swój niespieszny, spokojny rytm, który potęguje jeszcze przytłaczające uczucie smutku, jakie budzi dzieło Cha.

To kolejny przedstawiciel japońskiej literatury, który mnie nie zawiódł. Inteligentna powieść o kobietach, raczej dla kobiet, nie tylko tych, które lubią łzawe scenariusze. Jest w niej spokój, smutek, akceptacja okrutnego losu - elementy, które w naszej kulturze niekoniecznie należą do powszechnych.