:::: MENU ::::

piątek, 1 maja 2015

  • piątek, 1 maja 2015
Daredevil to postać dość specyficzna dla uniwersum Marvela i niekoniecznie budząca wśród fanów entuzjazm. Brutalny obrońca Hell's Kitchen doczekał się jeszcze przed serialem Netflixa ekranizacji swoich przygód, delikatnie rzecz ujmując słabej. Obnażyła ona wszystkie trudy przeniesienia na ekran komiksowego pierwowzoru. Włączenie Daredevila do pełnego świetnych produkcji Marvel Cinematic Universe dawało nadzieję na to, że dostaniemy coś lepszego. Nadzieję, jak się okazało, zupełnie uzasadnioną.

Nawet poster jest świetny.

Fabuła Daredevila sprawia, że bardziej niż z serialem mamy do czynienia z długim filmem, który - i to chyba jego największa wada - rozkręca się dość wolno. Od samego początku widzimy na ekranie efektowne bijatyki, jednak samo zarysowanie intrygi to w zasadzie połowa odcinków. Później robi się nieco schematycznie, nasz bohater co odcinek tropi kolejnego wroga i rachuje mu kości.

Matt Murdock wyjaśnia jak rozpoznać dobry serial.

Przy okazji walk, protagonista Matt Murdock solidnie obrywa, podobnie jak jego przeciwnicy. Sekwencje z bijatykami należą do najlepszych w serialu, są dobrze zrealizowane, realistyczne i nie nużą za specjalnie. A przy tym nie brakuje w nich brutalności. Dla osób wrażliwych na widok krwi, ran i sińców, Daredevil może stanowić traumatyczne przeżycie.

Taki sympatyczny serial, wszyscy się tulą i w ogóle.

Serial nawet przez chwilę nie zniża się do poziomu bezmyślnego mordobicia. Wyładowany akcją, zapewnia zarazem sporą dawkę emocji i przede wszystkim trzyma w napięciu. Bohaterowie - nie tylko ten niewidomy, noszący kostium - wplątują się w sytuację, w której utrata życia staje się całkiem realną groźbą. Poruszane są też inne kwestie - przyjaźni, miłości, miejsca ludzi o nadnaturalnych zdolnościach w społeczeństwie. Niektóre retrospekcje i rozegranie relacji między Mattem oraz Foggym potrafią wzruszyć, naprawdę mocno chwytając za gardło.

Ostatni sprawiedliwi. Głównie adwokaci.

Najciekawsze pozostają w Daredevilu rozważania dotyczące zła i słuszności jego zwalczania. Twórcy serialu znaleźli miejsce na pogłębienie postaci antagonistów, szczególnie głównego przeciwnika Matta, Wilsona Fiska. Tak jak w przypadku wątku Murdocka, wykazali się tutaj świetnym stosowaniem retrospekcji, które płynnie łączą się z teraźniejszą narracją. Bardzo udana jest także manipulacja samym wizerunkiem Daredevila, który zwalcza przestępczość... jej własnymi metodami. Wykorzystano to do nakreślenia niebezpieczeństwa, o które Murdock cały czas się ociera - możliwości, że kiedyś przekroczy granicę między dobrem i złem, i nawet tego nie zauważy.

Płonę, bo chcę, płonę, bo życie jest złe...

Przy tym wszystkim, realizacja Daredevila pozostaje na wysokim poziomie. MCU to ogólnie rzecz biorąc parada castingowych sukcesów, nie inaczej jest w netflixowym serialu. Teoretycznie Charlie Cox nie przypomina pierwowzoru, a jednak idealnie pasuje do roli Murdocka. Elden Henson, grający Foggy'ego, za to jakby wyszedł z kart komiksu. Dobrze spisał się także Vondie Curtis-Hall jako doświadczony dziennikarz Urich.

Znakomicie wypadły odtwórczynie ról kobiecych. Deborah Ann Woll jest odpowiednio sympatyczna i nieustępliwa, Ayelet Zurer gra doskonałą narzeczoną mafii. Nie zawiodła także Rosario Dawson, znana chociażby z Sin City. Jej rola w Daredevilu jest większa i zupełnie inna, ale równie zapadająca w pamięć.

Chyba najbardziej interesującą postać w filmie, czyli samego Fiska, zagrał wręcz brawurowo Vincent D'Onofrio. Jest to zdecydowanie najbardziej komiksowa i przerysowana postać, a jednak aktorowi udało się wykreować ją przekonująco. Fisk mógłby być śmieszny i żałosny, jednak dzięki kunsztowi aktora stał się przerażający.

Fisk zostaje wprowadzony niestereotypowo. W ogóle serial obfituje w niestereotypowe rozwiązania.

Zdjęcia znakomicie wpasowują się w mroczny, poważny klimat serialu. Ujęcia są ciemne, obskurne, dzięki nim Hell Kitchen's wygląda na miejsce do głębi przeżarte grzechem. Szkoda, że równie dobrze nie wykorzystano muzyki. Obraz i dźwięk mogłyby splatać się w Daredevilu mocniej, wywołując w widzu dreszcze, zamiast tego mamy do czynienia z dziełem klimatycznym, ale tylko poprawnym.

I będzie drugi sezon!

Twórcy zapowiedzieli już drugi sezon serialu - i będą musieli naprawdę się postarać, aby przebić samych siebie, bowiem postawili poprzeczkę naprawdę wysoko. Jest kilka elementów, które da się w Daredevilu poprawić, ale wciąż pozostaje to jedna z najbardziej udanych ekranizacji Marvela. Który przy okazji udowadnia, że także w cięższych klimatach bije na głowę filmy uniwersum DC.