:::: MENU ::::

czwartek, 4 czerwca 2015

  • czwartek, 4 czerwca 2015
Znalezione nie kradzione Stephen King


Ulubiony autor Morrisa od lat nie opublikował nowej powieści, a w dodatku sprzedał jedną z jego ulubionych postaci, nonkonformistycznego Jimmy'ego Golda, dla zysków z reklam. To wystarczające powody, aby ogarnięty obłędem, psychopatyczny czytelnik wymierzył winowajcy karę najdotkliwszą z możliwych.

To chyba Zelazny wspomniał kiedyś, że plagiatowanie samego siebie jest niezłym sposobem na pisanie kolejnych powieści i King dokładnie to robi. Pisarz, zagrożony przez psychopatycznego czytelnika, to ten sam schemat, który dostaliśmy już w świetnej Misery. Z tym że King odwrócił tutaj rolę pisarza - z takiego, który chce żyć w zgodzie z samym sobą w cynicznego i żądnego zysku. Znając kunszt autora, jest w stanie rozegrać to na tyle dobrze, by Znalezione nie kradzione nie wydawało się wtórne.

*

Przed północą Paweł Leśniak


W Zakopanem nic nie jest takie, jakie się wydaje. W starym domu na obrzeżach miasta mieszka grupa tajemniczych istot, stworzonych przez najstarszego z nich. Wybranej nocy, któryś z nich wychodzi, by wśród niczego niedomyślących się ludzi znaleść swoją ofiarę. Raziel - najbardziej dociekliwy, pragnący poznać cel istnienia swojej rasy oraz możlwiości własnego ciała, gotów zapłacić za tą wiedzę nawet najwyższą cenę... Tymczasem okazuje się, że okolice te zamieszkują bestie groźniejsze od nich samych. 

Okej, więc to może być naprawdę zła albo naprawdę dobra książka, wątpliwe jednak, by okazała się przeciętnym gniotem. Skąd takie wnioski? Podoba mi się przeniesienie na pierwszy rzut oka klasycznej, około-wampirzej tematyki w polskie góry, które są naprawdę jednym z najpiękniejszych miejsc na świecie. Jeżeli autor nie uległ pokusie skonstruowania sztampowej i nudnej fabuły, znane elementy w nowej oprawie mogą się złożyć na coś naprawdę ciekawego.

*

Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce Kamil Janicki


Seks jest wszędzie. Jest w gazetach, w radiu, w reklamach i w kinie. Antykoncepcja, aborcja, homoseksualizm, onanizm, pornografia, orgie, zboczenia i dewiacje, przestępstwa seksualne i handel żywym towarem. Rozgorączkowani aktywiści i feministki spierają się z biskupami i tradycjonalistami. Z jednej strony wołanie o postęp i wyzwolenie obyczajów, z drugiej oskarżenia o demoralizacje młodzieży i odstępstwo od tradycyjnych wartości. Jest rok 1930. I tylko jakoś samo słowo „seks” nie pada. Nie pozwala na to cenzura.

W porządku, polecam tę książkę w zasadzie dlatego, że wszyscy moi znajomi, którzy ją przeczytali, wydają się zachwyceni. Poza tym porusza ona niesamowicie chodliwy temat (seks sprzeda się zawsze i w każdych dekoracjach), jest też interesującym podłożem dla dyskusji o gender i innych, ponieważ pokazuje, że tak naprawdę to spór starszy (i bardziej rozwałkowany) niż się niektórym wydaje.

*

Wszystkiego, co ważne ...* dowiedziałem się od Monthy Pythona Brian Cogan, Jeff Massey



Książka amerykańskich montypythonistów to przyjemna, zabawna lektura, niepostrzeżenie dostarczająca mnóstwo kontekstu, dzięki któremu staje się jasne, że żarty Monty Pythona były nie tylko śmieszne, ale i trafnie komentowały bieżącą sytuację. Stanowi nieocenioną pomoc dla wielbicieli, badaczy i widzów, którzy chcieliby w pełni pojąć niepojmowalny humor Monty Pythona. Ni!

Myślę że miłośników Monthy Pythona nie trzeba wyjaśniać, dlaczego warto, a wszyscy pozostali i tak po książkę nie sięgną. To świetny dodatek do samego show - zawsze dobrze mieć pełniejszy obraz sytuacji, a tło z pewnością jest jednym z ważniejszych elementów.