:::: MENU ::::

wtorek, 14 lipca 2015

  • wtorek, 14 lipca 2015


Spodziewałam się, że Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa będzie pozycją bardzo typową dla Murakamiego, który - nie ukrywajmy - ma skłonność do samoplagiatu. Dostałam jednak pozycję zdecydowanie bardzo ciekawą, zarazem unikalną i charakterystyczną dla autora. Dobrze upewnić się, że tak wybitny prozaik ciągle się rozwija.

To opowieść o nastoletniej zdradzie i o tym, że niektóre rany nie goją się nigdy. Tytułowy bohater zostaje z nieznanego sobie powodu wykluczony z grupy dobrych przyjaciół. Przeżywa całą sytuację ciężko, ale czas biegnie naprzód i Tsukuru dźwiga się z rozpaczy. Prowadzi pozornie szczęśliwe, samotne życie. W końcu jednak uświadamia sobie, że niektóre rany nie goją się nigdy.

Jest w tej opowieści więcej uniwersalizmu niż w niektórych pozycjach Murakamiego. W końcu któż z nas nie został kiedyś zdradzony, opuszczony, głęboko zraniony? Chociaż wypieramy takie rzeczy z pamięci i żyjemy dalej, wciąż nosimy głęboko w sercu blizny z czasów młodości. Tsukuru decyduje się w końcu zasklepić je - poprzez zrozumienie i wybaczenie. Ciężko powiedzieć, czy mu się to udaje, Murakami jak zwykle niczego nie wartościuje wprost. Pozostawia nam opowieść, żebyśmy łamali sobie nad nią głowę.

Jest też w Bezbarwnym Tsukuru Tazakim wątek miłości, niewysunięty na pierwszy plan, ale istotny i skłaniający do zadumy. Tsukuru przez całe życie jest raczej wycofany, dryfuje przez nie, o nic specjalnie nie walcząc. Można powiedzieć, że przez to traci przyjaciół i szanse na założenie rodziny - pozwala im po prostu się wyślizgnąć. Przychodzi jednak taka chwila, w której trzeba walczyć. Trzeba spróbować wydrzeć coś losowi. I - paradoksalnie - człowiek właśnie wtedy pojmuje, jak niewiele od niego zależy.

To dziwna opowieść, w której niby są elementy typowe dla autora - metafizyczne rozmowy, na wpół realne sny, niedookreślone znajomości, wyobcowany bohater, nawet elegancko ubrane kobiety - a jednocześnie nieco odstaje ona od sporej części jego twórczości. To przypowieść, nie indywidualna historia. Tak samo było z Kafką nad morzem, traktującą o dojrzewaniu - z tą różnicą, że Bezbarwny Tsukuru Tazaki opowiada o dojrzałości, o mierzeniu się z pewnymi sprawami już w życiu dorosłym.

Język Murakamiego nadaje się znakomicie do jego na wpół realnych opowieści o otwartych zakończeniach rodem z klasyki japońskiej literatury. Jest w nim melodia, hipnotyzująca siła, nadająca prozie autora mistycznego wyrazu. Znakomicie sprawdza się w historiach takich jak Bezbarwny Tsukuru.