:::: MENU ::::

czwartek, 23 lipca 2015

  • czwartek, 23 lipca 2015
Na Wilcze dzieci natknęłam się kompletnie przypadkiem, ale słyszałam o tym anime sporo dobrego, toteż obejrzałam je z ciekawością. Muszę stwierdzić, że we wszystkich pochwałach było nieco prawdy, ale niekoniecznie zgadzam się z najpopularniejszą (albo po prostu taką, na którą natrafiłam kilkakrotnie) interpretacją.

Spodziewałam się, że Wilcze dzieci będą opowieścią o mniejszościach, jak to sugerowało kilku recenzentów, ale w żadnym razie tak nie jest. Twórcy nie sięgają po symbolikę wilkołaka jako obcego - wilk to tutaj po prostu wilk. I tyle. Dzikie stworzenie, pierwotnie połączone ze światem natury. Tytułowe dzieci noszą w sobie zarówno ten dziki, zwierzęcy pierwiastek, jak i ludzką cząstkę. Każde z nich wybiera jednak inną drogę i zdaje się, że tu dopiero docieramy do właściwej tematyki anime - dorastania.

Ujęcie tematu, jakkolwiek ładne i podane w sosie lekkiego wzruszenia, jest bardzo typowe. Dwójka rodzeństwa, urodzonego ze związku kobiety i wilkołaka, wyrasta z wieku dziecięcego. Każde z nich wybiera inną drogę - chłopiec wilka, dziewczynka człowieka. Na pierwszy rzut oka wydaje się to jak najbardziej w porządku, na drugi razi nieco prostotą. Trudno o banalniejsze rozegranie takiego wątku. Dzieci nie szukają w sobie balansu, nie uczą się żyć z oboma wcieleniami, lecz wybierają jedno z nich. Chłopiec - oczywiście - pierwotne i dzikie, dziewczynka ułożone i porządne, co jest aż nudne w swojej stereotypowości. Dobrze chociaż, że to ciekawe wątki, taka nauka istnienia w jednym ze światów, na pograniczu których się żyło.


Patrząc na to z tej perspektywy, o wiele ciekawszy wydaje się wątek matki dwójki dzieci, która również dorasta - najpierw do społecznie nieakceptowalnej miłości, później samotnego wychowania potomków, a wreszcie do pozwolenia im na pójście własną drogą. Paradoksalnie, to ostatnie jest najtrudniejsze. W tym miejscu anime najmocniej zbliżyło się do prawdy.

Nie brakuje w filmie ładnych ujęć, chociaż sama kreska jest bardzo prosta, nudnawa, nie oferująca właściwie nic nowatorskiego w porównaniu z dowolną mangą czy anime. Brakuje detalu. Jak na tak w gruncie rzeczy głęboką, psychologiczną opowieść, zaskakuje podobne podejście rodem z shonen. Całkiem ładna jest za to muzyka, a niektóre sceny - jako się rzekło - potrafią poruszyć.

Nie nudziłam się ani trochę, oglądając Wilcze dzieci i był to przyjemny seans, ale raczej nie z rodzaju tych, które zapadają głęboko w pamięć. Opowieść, zarówno pod względem fabularnym jak i graficznej oprawy, ma swoje poważne wady.