:::: MENU ::::

wtorek, 6 października 2015

  • wtorek, 6 października 2015
Po widowiskowym Czasie Ultrona, nadeszła pora na inny film Marvela. Bardziej kameralny, na modłę Daredevila, ale znacznie lżejszy zarówno od znakomitego serialu Netflixa, jak i od ostatnich filmowych odchyłów od czystej akcji (Zimowego Żołnierza, wycinków nadchodzącego Thora). Gdyby Ant-man był książką, należałby do rodzaju łotrzykowskich opowieści z uroczym zbójem w roli głównej. Nie jest to może dzieło na długo zapadające w pamięć, ale rozrywkowo sprawdza się lepiej od wszechobecnych wybuchów i latających miast.

Ant-man jest - zgodnie ze swoim tytułem - filmem na mrówczą skalę, nie tylko przez owadzich bohaterów, ale również fabularny rozmach. Główny bohater, Scott, ociera się co prawda o wielkie intrygi, ale nie jest nimi zbytnio zainteresowany. Twórcy wymyślili prawdopodobnie jeden z najciekawszych motywów dla superbohatera, cofając się do najprostszych ludzkich instynktów - w tym przypadku do marzenia o zasłużeniu na miłość i szacunek dzieci.

cute-world-by-iris

W istocie, film jest momentami tak... rodzinny... że mógłby konkurować z produkcjami Disneya. Żona Scotta układa sobie życie z innym facetem, on sam ma wokół siebie wiernych przyjaciół, a w tle jest jeszcze familijna drama pierwszego Ant-mana, doktora Pyma. A przy tym sprytnie udało się uniknąć w tej całej warstwie obyczajowej stereotypów. Scott (złodziej) i nowy partner jego ex-żony, Paxton (glina) owszem, są rywalami, ale ostatecznie się dogadają, bo ważne są dla nich te same osoby. Doktor Pym i jego córka są skłóceni, a mimo to walczą po jednej stronie. Kumple Scotta, chociaż do geniuszy nie należą i nawet na swojej niezbyt legalnej robocie znają się tak sobie, są jednak pod względem lojalności niezachwiani... no, okej, akceptowalni.

Niesamowicie podobała mi się finałowa bitwa. Dramatyczno-śmieszna walka, odbywająca się w mrówczej skali w dziecięcym pokoiku, obfitowała w sceny jak z westernu lub Gwiezdnych wojen. Twórcy niesamowicie wykorzystali potencjał zwyczajnego otoczenia w pomniejszonej skali.

cute-world-by-iris

Ant-man jest filmem zarazem uroczym i świeżym, z dużą dawką naturalnego humoru i dobrych scen. Nie przytłacza klimatem, nie przynosi poważnych rozterek (oś konfliktu jest bardzo komiksowa), ale doskonale bawi. Serce rośnie, gdy widzi się, że Marvel, mimo swoich sukcesów, ciągle poszukuje nowych dróg i środków wyrazu - z sukcesem.