:::: MENU ::::

sobota, 3 października 2015

  • sobota, 3 października 2015

Po stosunkowo strawnym Starterze, przyszła pora na jego pokracznego potomka - Endera pióra Lissy Price, kontynuację serii o świecie, w którym nie ma ludzi w wieku średnim. Książka jest w zasadzie epilogiem do części pierwszej, rozwiewającą całe dwie tajemnice, jakie pozostały w niej niewyjaśnione. Dzieli ze Starterem bardzo ładne wydanie i to by było na tyle zalet.

Ender sprawia wrażenie powieści pisanej w pośpiechu. Autorka miała dobre pomysły na fabułę i wystarczająco wiele zagadek, by uczynić ją wciągającą. Cóż z tego, skoro całość jest napisana, jakby Price miała w plecach trzydzieści sztyletów i właśnie się wykrwawiała. Tak pospiesznej, przez większość czasu dobrej dla streszczenia narracji nie widziałam dawno. Odbiera ona Enderowi jakąkolwiek plastyczność i klimat.

Co gorsza, Price najwyraźniej uważa, że wszystko o świecie Startera zostało już powiedziane i nic więcej dodawać nie trzeba. Obnaża to gigantyczną prostotę założeń, jakie jej przyświecały. Fabuła zawiedzie nas co prawda to kilku ciekawych lokacji - najbardziej zapadła mi w pamięć podziemna siedziba paranoików, tchnąca postapokaliptycznym klimatem - ale zdają się one wrzucone chaotycznie w świat raczej płaski i niestety średnio do niego pasują.

O ile w Starterze fabularne potknięcia były rzadkie i dało się przymknąć na nie oko, w Enderze  są nagminne. Wszelkie psychologiczne prawdopodobieństwo poszło się paść, a bohaterom mózgi zgąbczały do tego stopnia, że wiele scen wygląda mniej więcej tak:
- A., nie otwieraj tych drzwi, to pułapka!
A. otwiera drzwi i wszyscy są bardzo zdziwieni wpadnięciem w pułapkę.

Przy tym wszystkim dialogi są miałkie, język prosty i wyprany z czegokolwiek przez gnającą na złamanie karku narrację. Price nawet nie miała szans pokazać, czy sprawnie włada piórem, bo zwyczajnie narzuciła Enderowi zbyt zabójcze tempo.

Kontynuacja Startera nie wnosi nic świeżego, chyba że uznać za nowość spadek jakości. To szybko, byle jak napisana książka, stworzona tylko po to, żeby domknąć poprzednią historię i mieć wszystko z głowy. Nawet to nie wyszło do końca dobrze, bo rozwiązania większości wątków są albo niechlujne, albo absurdalne. Na takie kontynuacje nie warto czekać.