:::: MENU ::::

poniedziałek, 4 stycznia 2016

  • poniedziałek, 4 stycznia 2016
Dało się zapewne zauważyć, że po długiej nieobecności pojawiają się na blogu notki do niego nietypowe. Krótkie, zwięzłe, niespecjalnie obfitujące w refleksje czy analizy. Tłumaczyć się nie zamierzam - po tak długim zastoju z pewnością należy się Czytelnikom dłuższy artykuł, ale proszę o zrozumienie. Wrócić na właściwą ścieżkę łatwo nie jest. Chwilowo mam niewiele czasu, a za to ogromne zaległości. Chciałam napisać o wielu filmach i książkach, z których refleksje dawno mi gdzieś umknęły. Po upływie miesięcy został czysty destylat, którym Was tutaj raczę, żeby nie wszystko, co towarzyszyło mi w czasie oglądania czy czytania, odeszło zupełnie w niepamięć. Tym sposobem planuje swoje zaległości nadrobić i wrócić na prostą, gdy czas pozwoli.

Z wieści pozablogowych, jest już na tym świecie wstępna okładka Pieśni węży w wersji kolorowej. Kiedy książka się ukaże pozostaje tajemnicą przynajmniej dla mnie. W każdym razie nadchodzi, praca nad nią idzie ślimaczo, ale nie ustaje.

Pokłońcie się przed Szczurzą Panią i jej Psem.

Autorką okładki jest Olga Koc