:::: MENU ::::

niedziela, 29 maja 2016

Fantastykę Wydanie Specjalne traktuję jak okresowo pojawiającą się antologię opowiadań, która oferuje teksty niejednokrotnie lepsze niż wiele książkowych antologii. Jestem generalnie ze szkoły, która mówi, że to krótsze teksty są solą tej ziemi, więc można uznać za pewne niedociągnięcie, że o wielu z nich nigdy na blogu nie wspominam. Zwykle nie ma się po prostu o czym rozpisywać, ale krótka opinia to też opinia, także - nadrabiam. Dzisiaj ostatnie pięć numerów. Swoje teksty, rzecz jasna, pominę.



Fantastyka Wydanie Specjalne 1(46)/2015


Piotr Patykiewicz Ogień na przełęczy: Malownicze opowiadane z rodzaju tych, w których więcej jest ładnych widoczków niż fabuły. Ładnie napisane, dla miłośników gór wspaniałe. Niby w moim guście, a jednak ziewałam w trakcie.

Leszek Bigos Implant: Science fiction, które już było, z ulepszonymi ludźmi, korporacjami i buntem. Czytało się mimo wszystko dobrze.

K. J. Parker Grom prawdy z niebios: Tekst zaczyna się trochę w stylu DAFUQ, ale intrygujący świat zachwyca i błyskawicznie wciąga. Wężyca to jeden z tych pomysłów, który wprawia człowieka we wściekłość, że to ktoś inny wpadł na to szybciej.

Cory Doctorow Człowiek, który sprzedał księżyc: Matko, jak ja nie znoszę Doctorowa. Autor dla mnie przymula znacznie bardziej niż jest to akceptowalne, nie tworzy przy tym nic na tyle malowniczego i fascynującego, by uzasadnić rozciągnięcie miałkiej fabuły na tyle stron. Ogromna strata miejsca.

Ocena całościowa: 7/10



Fantastyka Wydanie Specjalne 2(47)/2015


Marcin Podlewski Szary wiruje pył: Gdy już człowiek zrozumie, o co chodzi i jak działa ten świat, tekst jest dobry. To jednak opowiadanie tak niesamowicie z początku nieprzystępne, że pierwsze kilka fragmentów brzmi jak bełkot.

Marcin Rusnak W labiryncie: To nie jest fantastyka i twardo będę się tego trzymać, ale Rusnak mimo wszystko napisał naprawdę porządny tekst. Wgryzający się w ludzką psychikę, z niemal naukową precyzją analizujący zagadnienie mitów.

Jacek Wróbel Większe Związanie Hatecrafta: Autor się czasem skarży, że ma nędzne poczucie humoru, ale najwyraźniej przemawia ono do jego czytelników, wliczając w to mnie. A to przecież najważniejsze w humorystycznej fantasy.

Isabel Yap Filiżanka słonych łez: Tekst powinien mi się podobać, ale się nie podobał. Trochę naiwny, jakiś taki bez porządniejszej analizy, bo niby psychologia bohaterki ma w nim fundamentalne znaczenie, a jakby zupełnie jej brak. Dziwne w opowiadaniu, pisanym przez kobietę - ale może to ja i moje stereotypowe postrzeganie literatury.

Kat Howard Malowane ptaki, potrzaskane kości: Fenomenalne, miejskie fantasy o artystce i człowieku-ptaku. Czytałam z zapartym tchem, wizja kompletnie mnie uwiodła. Mniam, mniam.

Polenth Blake Nigdy nie takie same: Rzadko się zdarza w tekstach science fiction, żeby mnie uwiodła ich strona naukowa, ale Blake'owi się udało. Na pierwszy plan wybija się jednak obraz bohaterki, która jest... świetnie odmalowaną psychopatką. Bardzo wypieszczony, dobry tekst.

Pasi Ilmari Jaaskelainen Tam, gdzie zawracają pociągi: Jak wiecie, uwielbiam pociągi. Uwielbiam też takie powolne, grające na emocjach, smutne, z horrorwym zacięciem teksty. Kolejne zagraniczne mniam, mniam w numerze.

Ocena całościowa: 8/10



Fantastyka Wydanie Specjalne 3(48)/2015


Grzegorz Gajek Drobina serca: Nie przyszłoby mi do głowy, żeby opowiadanie z konkursu w uniwersum RPG wysłać do Fantastyki, co najwyraźniej tylko świadczy o mojej naiwności. Tekst bardzo akcyjny, na tym polu sprawdza się dobrze, nie oferuje nic więcej.

Maciej Król i Paweł Król Dzieło mojego życia: Śliczny, nieco przyciężkawo napisany tekst w rzeczywistości mocno opartej o orientalne realia (japońskie? ciężko do końca określić, bo wiele dalekowschodnich kultur miało system kastowy i niedotykalnych, ale chyba tak). Dla mnie najlepszy z polskich.

Marek Żelkowski Łaska suwerena: Pomimo chwytliwego pomysłu, zgrzytało mi absolutnie wszystko inne. Język, fabuła, postaci. Nawet ilustracja jest paskudna.

Adam Podlewski Wieczny powrót - rękopis odnaleziony w górnym biegu Oksusu: Czytało się dobrze, forma fajna, ale niewiele pamiętam. Była jakaś zagadka, której wyjaśnienie wyleciało mi zupełnie z głowy. Najwyraźniej albo zagadka, albo wyjaśnienie nie były przesadnie fascynujące.

Hao Jingfang Składany Pekin: Ciekawa rzeczywistość, fabuła raczej nie z typu "wybuchy i pościgi", co również na plus. Na minus natomiast pewna nierealność pomysłu, ani przez chwilę nie miałam poczucia, że obcuję z czymś więcej niż wytworem fantazji.

Thomas Olde Heuvelt Rybka w butelce: Szalony pomysł, zmarnowany na opowieść o zakochanym facecie i podłej babie, co go porzuciła dla innego. Najwięcej sympatii i zrozumienia wzbudziła we mnie rybka. Śmiać też się nie śmiałam, bo martwiłam się o biedaczkę.

Rachel Halpern Nie obiecuj: Bardzo intrygujące, bolesne fantasy o relacjach międzyludzkich. Podobało się.

Karl Schroeder Jubileusz: Nieco bardziej hard niż Składany Pekin, ale w ostatecznym rozrachunku podobne jakościowo. Może przez mniej staranne zarysowanie tła i nie aż tak przekonującą psychologię postaci?

Ocena całościowa: 6/10



Fantastyka Wydanie Specjalne 4(49)/2015


Sebastian Uznański Druga strona lasu: Widzisz i nie grzmisz. Mógł być z tego porządny horror, mogła być opowieść o kosmitach a la Łowca snów Kinga, a wyszło jakieś rozbełtane coś bez puenty. Nie chwyciło, nie kupiło.

Przemysław Zańko Pajęczarka: Super! Brutalna, uporządkowana rzeczywistość i wciśnięta w nią, młoda dziewczyna, która trochę wbrew sobie wszczyna rewolucję. Do tego wątek lesbijskiej miłości i wyszedł bardzo niepoprawny, feministyczny steampunk.

Przemysław Karbowski Syn archanioła: Doceniam realia, naprawdę oryginalne i rzadko używane przez autorów. Ale dlaczego z prostej historii o walce o władzę zrobiono taki burdel, wrzucając w tekst stanowczo zbyt wielu bohaterów?

Holly Black Dziesięć zasad dla każdego (skutecznego) międzygwiezdnego przemytnika: Prosty przekaz w atrakcyjnej formie, której bodaj jedyną wadą jest bycie zabawnym, zestawione z gęsto ścielącym się trupem, co tworzy pewien dysonans. W ogólnym wydźwięku bardzo sympatyczne.

Neil Williamson Eunomista: Fabuła idzie jak po sznurku, ale tekst ratuje ciekawy pomysł. Język jako narzędzie rozgrywek politycznych na arenie międzyplanetarnej - nie wpadłabym na to tak bardzo, że nawet nie jestem wściekła.

K. M. Ferebee Ziemia i wszystko, co pod nią: Dla odmiany fantasy, ale niezmiennie bardzo dobre, ze świetnym pomysłem. I raz  jeszcze nieco kuleje fabuła, jakby zbyt wiele pary poszło w wizję.

Chien Qiufan Towarzystwo smogowe: Nie wiem, co właściwie przeczytałam, ale bohater mnie irytował, koncept był cudownie bez sensu, a fabuła gnała mimo braku eksplozji. Co więcej, w ogólnym rozrachunku wyszedł z tego świetny tekst.

Derek Kunsken Pyłek z przyszłych zbiorów: Niestety, zanim zdążyłam zachwycić się pomysłem, zasnęłam czytając o potyczkach między oficerami, co do których nie miałam żadnego powodu, by mnie w najmniejszym stopniu obchodzili.

Ocena całościowa: 7/10



Fantastyka Wydanie Specjalne 1(50)/2016


Radomir Darmiła Imago: Bardzo dobre, jest jakaś idea, robalowa cywilizacja wyszła świetnie, napisane przyjemnie i oldschoolowo. Strasznie irytowała mnie główna bohaterka, swoją naiwnością, brakiem pojęcia i ciągłym strzępieniem języka, ale nie odmówię jej kreacji pewnej autentyczności. To znaczy są takie kobiety w realnym świecie i też mnie irytują. 

Joanna Skalska Pajęcza wieża: Zaskoczyło mnie zakończenie, całość czytałam z przyjemnością, ale generalnie tekst mógłby być ambitniejszy.

Michał Marzec-Remiszewski Determinanty uczuć: To sałatka ze starych składników, w dodatku wymieszanych zupełnie bez polotu, jakoś sztywno i deskowato napisana. Najbardziej mi się w tekście podobało to, że był krótki. 

Greg Egan Kokon: Egana lubię, Kokon też lubię, chociaż zakończenie mnie zawiodło, według mnie rozwiązanie całej intrygi trochę tekst osłabia. 

Karl Schroeder Kheldyu: Nie podobało mi się, nawet ładna ta rzeczywistość, ale fabuła jakaś chaotyczna. Zgubiłam się kilka razy, co gorsza wcale nie miałam ochoty się ponownie odnaleźć. Coś tam ktoś knuł, ktoś umarł, koniec, dziękuję, do widzenia. 

Cory Doctorow Kroniki marsjańskie: W porządku! Mniej snucia się po kątach niż zwykle u autora, a co do samego płaszczyka ideologicznego - jakbym słyszała korwinistów. Zakończenie cukierkowe, ale wciągnęłam się w tekst na tyle, że dałam się zaprosić do krainy tęczy i różowych jednorożców.

Ocena całościowa: 6/10

2 komentarze:

  1. "Fantastykę Wydanie Specjalne traktuję jak okresowo pojawiającą się antologię opowiadań, która oferuje teksty niejednokrotnie lepsze niż wiele książkowych antologii. " - o, to właśnie w tym momencie pomyslałam, ze musze Cię pomęczyć o komentarze na blogu.
    Bo właśnie chciałam napisąc, że tu się z Tobą calkowicie zgadzam i że mnie natchnęło, że przecież mogę zacząc kupować TYLKO FWS, co nie rozwali mojego czytelnictwa tak mocno jak kupowanie NF + FWS (robił się efekt "musze czytać, no nie nadążam" i brakowało czasu na co innego), a teksty z FWS (tylko 4 numery rocznie!) to są często takie, co się na zawsze zapamiętuje, może nie w szczegółach, ale w klimacie na pewno.

    cranberry (zapomniam się podpisywać przez ten roboci system komentowania :( :( )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja przestałam czytać NF, bo w pewnym momencie nie odpowiadał mi poziom publicystyki i też dłuższą chwilę nie pomyślałam, że przecież FWS. Jakoś Wydanie Specjalne istnieje słabiej w świadomości czytelników, a w sumie szkoda.

      Usuń

Komentarze nie są moderowane, jednak jeżeli będą służyły sianiu nienawiści lub bezmyślnemu wklejaniu linków, mogą zostać zjedzone przez smoka.