:::: MENU ::::

środa, 29 czerwca 2016

Znowu ostatnio interweniowała policja i znowu nikt nie wie, o co tak właściwie chodzi, ale świat się oburza. Takie świata prawo. Zaczęło się z grubej rury, od tego posta: POST OBURZONEJ MATKI NA FB.

Oczywiście Policja odpowiedziała w manierze, która w nieprzyjemny sposób przywodzi na myśl ostatnią sprawę, gdy wydawała oświadczenie - to znaczy, kiedy zgarnięty do suki gość sam się pobił na śmierć: WERSJA DRUGIEJ STRONY.

Przypadkiem rozpętałam flejm pod tym ostatnim linkiem, gdy go wrzucono na FB, jednym w sumie żartobliwym komentarzem i emotką z kotem jedzącym popcorn. Bo sprawa mną jakoś nie wstrząsnęła. Może rację ma matka chłopaka, który dostał mandat. Może ściemnia perfidnie. Może syn ją okłamał i było jak mówią funkcjonariusze. A może jeszcze inaczej. W gruncie rzeczy to nie jest bardzo istotne - wszyscy żyją, a wysokie mandaty to znowu nie tragedia na światową skalę.

Dziwi mnie, że licznie i zajadle komentujący tylko wymyślają kolejne prawdopodobne wersje wydarzeń. Serio, każda jest tak samo możliwa albo niemożliwa. To jak zgadywanie czy kot S. jest żywy czy martwy.

Może już pora dorosnąć do tego, żeby interwencje policji nie były powodem do spekulacji i domysłów. Mamy technologię, ale ciągle nie nagrywa się policyjnych interwencji. Każdy kierowca potrafi stworzyć sobie podkładkę pod dowodzenie swojej niewinności, montując na lusterku kamerkę, a policja dalej ma tylko słowo przeciw słowu, bo... no w sumie dlaczego?

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Komentarze nie są moderowane, jednak jeżeli będą służyły sianiu nienawiści lub bezmyślnemu wklejaniu linków, mogą zostać zjedzone przez smoka.