:::: MENU ::::

niedziela, 19 czerwca 2016


Manga Hellsing  kopnęła mnie w kierunku Japonii, toteż stara wersja anime na jej podstawie, powstała w roku 2001, mocno mnie rozczarowała. Tragiczna animacja, kreska ułagodzona w porównaniu z oryginałem i przede wszystkim dziwaczna fabuła nie tworzyły może dzieła niestrawnego czy nawet bardzo złego, ale z pewnością mocno odbiegały od pierwowzoru.

Hellsing Ultimate, mimo swej burzliwej i powolnej historii powstawania, w końcu został zakończony i dał mi to, czego potrzebowałam - dzieło Kohta Hirano, przeniesione na ekran z fanatyczną dokładnością, z kolejnymi panelami komiksu pokolorowanymi, ożywionymi i z dźwiękiem.

Jednym słowem, na ekranie oglądamy dziesięcioodcinkową, krwawą kaźń.

Japończycy w ogóle mają talent do obrabiania europejskiej kultury w sposób równie przesadzony i ignorancki, jak my to czynimy z kulturą Orientu. Tak jest i w Hellsingu, gdzie Kościół Katolicki, z Watykanem na czele, to bezwzględna instytucja, zwalczająca demony i prowadząca własną politykę, a jej największym wrogiem jest nie islamizacja (nie te czasy), ale kościół anglikański.

Wampiry mordują inne wampiry, księża mordują złe i dobre wampiry, naziści mordują wszystko, co się nawinie, kto może morduje nazistów... na pierwszy rzut oka Hellsing to stek bzdur, gdzie krew leje się wiadrami, a całość jest głupio patetyczna, przegadana i przede wszystkim do przesady gore. W tym szaleństwie jest jednak metoda i w kałużach posoki leżą pytania o człowieczeństwo oraz wolną wolę. Alucard, najpotężniejszy z wampirów, może być pokonany tylko przez człowieka, a w chwili, gdy jego przeciwnicy wyrzekają się człowieczeństwa dla mocy, tak jak on to uczynił, tracą swą szansę. Jest też skrępowany więzami, które w dowolnej chwili może sam sobie zdjąć, nie czyni jednak tego, może w uznaniu dla odwagi swej zwierzchniczki, Integry Hellsing (notabene świetnej postaci kobiecej, nie tylko na tle bohaterek mangowych, ale bohaterek w ogóle), a może tylko z sadystycznej radości zmuszania jej, by każdym rozkazem udowadniała swą bezwzględność w dążeniu do celu.

Anime jest długie, ale klimatyczne i wciągające jak błoto. Dla mnie stanowiło świetne przypomnienie mangi, którą czytałam lata temu, podkreśliło wszystko, co w niej dobre i oddało niepowtarzalny klimat tej zaskakująco pomysłowej, unikalnej krwawej jatki.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Komentarze nie są moderowane, jednak jeżeli będą służyły sianiu nienawiści lub bezmyślnemu wklejaniu linków, mogą zostać zjedzone przez smoka.