:::: MENU ::::

piątek, 1 lipca 2016


Wstęp

Coś na Progu to inicjatywa, która zdążyła narodzić się, umrzeć, skompromitować, odrodzić się, umrzeć definitywnie i powrócić w nowej formie, zanim w ogóle o niej napisałam. W moje ręce wpadł jakiś czas temu dziesiąty (i ostatni) numer Cosia, właściwie tylko dlatego, że wersja elektroniczna była dostępna za darmo. Kompletnej tragedii nie ma... ale mimo wszystko cieszę się, że za ten numer nie zapłaciłam.

Rzecz jest gruba, więc bez dalszych wstępów - zaczynajmy!

Temat numeru: SZALENI NAUKOWCY

Wojciech Sawłowicz1,21 gigawata marzeń, czyli "Powrót do przyszłości"
To jeden z wielu artykułów w Cosiu, który - gdyby wyjąć z niego streszczenia filmów - zawierałby informacje, mieszczące się w jednej kolumnie. O samym szalonym naukowcu niewiele jest tutaj wspomniane, dostaliśmy opis Doca i tyle. Ta formuła nie sprawdza się nawet w przypadku mniej znanych pozycji.

Paweł Iwanina Zbuduj własnego potwora – pomiędzy fikcją, a rzeczywistością
Dla odmiany porządny, kompleksowy tekst. Może nie wchodzi szczególnie głęboko w charakterystykę opisywanych postaci, ale to też dobrze, bo pozostajemy przy meritum przez całą lekturę. Zdecydowanie jeden z porządniejszych kawałków publicystycznych.

Paweł KlimczakPrzypadek bardzo dziwnego doktora
Po kilku zdaniach weszłam w tryb "nie".

Adriana SiessNikola Tesla: Król błyskawic
A to znakomity artykuł, jeden z lepszych w numerze i bardzo dobry generalnie. Przyjemnie podana biografia Tesli, kilka słów o jego wynalazkach i dziwactwach. Super.

Beata Mróz - 50 twarzy Frankensteina
Nie.

Marcin WaincetelPoza czasem, pomiędzy miejscami: nieśmiertelność figury Golema
Nawet dało się strawić, co prawda odautorskiej myśli w tym kawałku mało, ale przynajmniej na moją listę książek do przeczytania wpadło kilka pozycji.

Paulina AnackaJednostka 731
Zdecydowanie mój faworyt wśród artykułów, rzecz o zbrodniczych działaniach Japonii w czasie II wojny światowej. Jest to kawałek historii, o którym niby wiadomo, ale nikt za głośno nie mówi, bo sprawa została zręcznie zatuszowana i wyszła na jaw, gdy było już za późno, aby ktoś się poważnie przejął. Anacka sięgnęła do najgłębszych mroków tych wydarzeń i napisała mocną rzecz.

Przemysław PieniążekAnton Phibes: In Memoriam
Nie.

Adriana SiessPan Domu Cierpienia
Nie.

Maciej BergSzpikulcem w oko
Byłoby to ciekawe, gdybym nie zgłębiała zagadnienia lobotomii na potrzeby Klątwy sów.

VARIA

Kamil DachnijCarpenter w zwierciadle satyry
Nie.

Paweł KlimczakLori Lovecraft, czyli macki pin-upu
Nie znałam postaci Lori Lovecraft i sądząc po opisie, nie do końca są to moje klimaty, ale Klimczak całość przedstawił z pasją i zaangażowaniem.

Paweł IwaninaKinowy horror nie żyje. Toksyczny Mściciel
Tutaj trochę zgłupiałam. Artykuł nie jest zły, przybliżył mi postaci, z którymi nie zaznajomiłabym się inaczej. Z drugiej strony, uparte zapewnianie mnie przez autora, że Toksyczny Mściciel jest super i ambitny mocno koliduje z faktem, że... nie jest.

Tomasz OlkowskiHorror Hop
Nie.

STREFA KRYMINAŁU

Wojciech SawłowiczCykl listy morderców: Niegrzeczny Kubuś, część II
Znam dosyć dobrze przypadek Kuby Rozpruwacza - gdyby przejrzeć moją historię wyszukiwania, to czasami mam takie ciągi, gdy wyszukuję informacje o seryjnych mordercach, kończę zwykle grubo po północy i później poruszam się samotnie po wielkim, ciemnym domu, spodziewając się za każdym rogiem Masona czy kogoś. Ale artykuł Sawłowicza czytałam z zainteresowaniem i nawet dowiedziałam się ciekawego detalu.

Łukasz Śmigiel Żegnajcie laleczki
Nie.

Bartosz NaskręckiLicencja na Bonda
Nawet przeczytałam, chociaż to kolejny artykuł-streszczenie. Nie było warto.

STREFA GIER

MDK
Grałam w tę grę i może dlatego recenzja, która jest streszczeniem, mnie nie kupiła.

Gustaw Bigiel - Cthulhu 2.0
Nie czuję się w żaden sposób przekonana do zdania Bigiela, ale dało się czytać.

Paweł Wernic - 7 Ronin
Zainteresowało i chętnie zagram w planszówkę, o ile gdzieś ją dostanę. Perełka działu, zdecydowanie.

ESEJ/FELIETON

Robert Louis Stevenson o Wyspie Skarbów
Nawet ciekawy felieton, chociaż zmagania Stevensona nie są jakoś szczególnie różne od zmagań większości autorów. Miło usłyszeć, że Wyspa Skarbów to pozycja dla chłopców, bez psychologii i pięknego języka. Rozumiem, że to dwa wyróżniki literatury dla kobiet, dziewcząt i dorosłych, a skoro tak, mogę żeglować na tym okręcie.

Bolesław Prus o wynalazkach
To z kolei tekst zdezaktualizowany, z autorem mocno fantazjującym, chociaż w duchu pozytywizmu. Meh.

KOMIKS

Z komiksu widziałam jedynie tytuły - nie wiem, czy to moja apka do czytania, bowiem czytam ebooki na smartfonie, czy też w wersji epub/mobi komiksów nie ma, ale podejrzewam to drugie.

PROZA

Wywiad z Juliuszem Vernem
Nie wiem, od kiedy wywiad to nie publicystyka, ale niech będzie. Zdecydowanie najlepszy tekst w całym piśmie. Intrygujący, sprawnie napisany, przybliżający sylwetkę pisarza, palce lizać!

Ray Bradbury Technokrata z konieczności
Trochę to jednak smutne, kiedy na okładce pisma pojawia się Wielkie Nazwisko, a po przeczytaniu okazuje się, że to był skrobnięty na szybko odpowiednik clickbaita w rzeczywistym świecie. Opowiadanie Bradbury'ego jest lekkie, ma puentę i to by było na tyle zalet.

Ernest BramahDrahma Dionizosa (z cyklu o detektywie Maksie Carradosie)
Ładnie napisany tekst, naprawdę ładnie. Szkoda, że fabuła mocno taka sobie, a postaci i rozwiązanie zagadki niestety naciągane. Kolejny zagraniczniak, który miał być wielkim "wow", a udało się tylko trochę.

Tomasz KaczmarekGeniusz profesora Sama Sullivana
Tekst niby ma akcję i wyrazistych bohaterów, ale język raczej słaby, a przy tym zabrakło "iskry bożej". Całość sprawia wrażenie mocno chaotyczne, autor nie kreuje porządnie rzeczywistości, a potem wrzuca w nią jakieś kluczowe zasady i organizacje. W dodatku jedynym przesłaniem całości wydaje się to, że Kaczmarek chciał sobie trochę pomazać strony krwią.

Paweł IwaninaWytrzeszcz tysiąca jardów
Ciekawy pomysł, zarżnięty schematycznym, banalnym wykonaniem. Mimo wszystko najambitniejsze z opowiadań w numerze.

Łukasz Śmigiel Tequila: Liczba Bestii (fragment powieści)
Karny kaktus za fragmentaryczność.

Podsumowanie

Zawsze może być gorzej. Dziesiąty numer Cosia miał być ogromny - chyba głównie taki zamysł za nim stał - i rzeczywiście liczy ponad sto pięćdziesiąt stron. Trudno oprzeć się wrażeniu, że dopompowano go do tych potężnych rozmiarów tekstami, które nie powinny się ukazać i których nikt nie miał ochoty pisać. Właściwie zawsze czytam magazyny od deski do deski, ale tego nie byłam w stanie i wielu artykułów nie dokończyłam. Jakość jest zawsze ponad ilością, tutaj zaś publicystyka mocno ciągnie w dół, a najwyżej przeciętne opowiadania nie są w stanie pomóc.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Komentarze nie są moderowane, jednak jeżeli będą służyły sianiu nienawiści lub bezmyślnemu wklejaniu linków, mogą zostać zjedzone przez smoka.