:::: MENU ::::

środa, 13 lipca 2016


Niemoralna opowieść, która kończy się morałem, biblia sadyzmu, obrzydliwy hymn człowieczej wolności. Donatien Alphonse Francois de Sade, znany szerzej jako Markiz de Sade, w swojej powieści Niedole cnoty wprowadza czytelników w świat, gdzie istota moralna jest skazana na przegraną z silniejszymi i bezwzględnymi przeciwnikami. Poza pozbawioną etycznych podstaw filozofią, w powieści dopatrzyć można się także kontrowersyjnej fantazji seksualnej.

Niczym w baśniach mamy dwie siostry, dobrą i złą, moralną i bezwzględną, ofiarę i drapieżnika. Ich losy rozdzielają się, a dobra dziewczyna - przeciwnie niż w ludowych podaniach - nie dostaje przystojnego księcia, lecz jest skazana na kolejne cierpienia. Ze szponów zdemoralizowanych mężczyzn wpada w ramionach innych, nawet gorszych. Jest bita, gwałcona, pozbawiania domu, dorobku i reputacji.

Na zakończenie to ta zła siostra zostaje ukarana, lecz jest to kara budząca wątpliwości, na swój sposób szyderstwo z bożej sprawiedliwości. Czym jest bowiem szybka, gwałtowna śmierć wobec życia pełnego niewyobrażalnego bólu? Nawet, gdy interweniują siły wyższe, w ostatecznym rozrachunku to zło jest korzystniejsze.

Podobnie jak Historia O, dzisiaj Niedole cnoty nie szokują. Suche, informacyjne opisy niewiele mogą zrobić czytelnikowi po pornografii, American Psycho i Ketchumie. Tym, co ratuje książkę de Sade są jednak nie gwałty i brutalność, nie skandal, ale właśnie filozofia. Kontrowersyjna, można nawet powiedzieć, że z gruntu niesłuszna, ale jednak oparta na cynicznej obserwacji mechanizmów społecznych i - czy nam się to podoba, czy nie - dająca podeprzeć się życiowymi przykładami.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Komentarze nie są moderowane, jednak jeżeli będą służyły sianiu nienawiści lub bezmyślnemu wklejaniu linków, mogą zostać zjedzone przez smoka.