:::: MENU ::::

czwartek, 29 września 2016


Myśl że muszę kupić rower, chodziła za mną od długiego czasu. Jeżdżę dużo, chociaż głównie na krótkich trasach, na rozklekotanych rowerach w rodzaju tych, jakie dostaje się najczęściej na komunię: dwóch crossach, potem zaś MTB. Ostateczna decyzja zapadła we Włoszech, gdzie rowerów jest pełno. Jak wszędzie w Europie.

Pikachu, wybieram cię!

Moim ostatnim rowerem był właśnie MTB i powiem szczerze, że dzięki temu od razu odrzuciłam MTB jako swój przyszły rower - na tak niewygodnym cholerstwie w życiu się nie poruszałam! W istocie, ponieważ jeżdżę głównie po asfalcie, ścieżkach rowerowych i dość dobrych drogach leśnych, zawęziłam wybór do trekinga, roweru miejskiego oraz zawsze sprawdzonego crossa.

Kolejne rzeczy dochodziły dosyć szybko - damska rama, duże koła, delikatny kolor. Wreszcie zobaczyłam rower Electra Amsterdam Original i... zakochałam się. Od mojej wizyty w Amsterdamie mam wielki sentyment do popularnych tam praktycznych rowerów miejskich. Dałam sobie czas do namysłu, naciągnęłam (mocno) swój budżet i weszłam w posiadanie kremowej wersji holenderskiego mieszczucha. Rzecz niezwykła - krótko po rocznicy wizyty w Holandii! :)

Uroda i wygoda

Mój rower podoba mi się bardzo. Ma szyk, jest po prostu piękny. Jest również wielki, długi, z szeroką kierownicą, przez co sprawia wrażenie umiarkowanie zwrotnego, a przejeżdżanie między słupami niekiedy może podnieść lekko ciśnienie. Dynamika jazdy jest, hm, zupełnie inna niż na MTB czy crossie. To jednak wbrew pozorom nie jest przesiadka w combi, bo rower spokojnie skręca w każdy możliwy sposób i hamuje właściwie w miejscu pomimo "dziecinnego" hamulca torpedo.

Specyficzna budowa rowerów Electry, to znaczy przesunięcie pedałów ku przodowi, sprawia że ich dwukołowce są niezwykle wygodne - a przynajmniej mój Amsterdam. Ręce trzyma się dość szeroko, pozycja jest wyprostowana, pedałowanie nie wymaga wielkiego wysiłku. Po MTB miałam straszne bóle pleców, teraz zsiadam z roweru i czuję się jak nowo narodzona. Nigdy w życiu, na żadnym rowerze, nie czułam takiej RADOŚCI z jazdy. Duża też w tym zasługa damskiej ramy - damska rama jest super! Łatwo mi się zsiada i wsiada, w każdej chwili mogę zeskoczyć z siodła i stanąć mocno na ziemi. Nawet gdy nie doceniłam siły hamulców i zrzuciło mnie przy awaryjnym zatrzymaniu nic sobie nie obiłam.

Oczywiście, na razie rower nie jest w żaden mocniejszy sposób przetestowany, ale wierzę, że rączki oraz siodełko ze sztucznej skóry, osłonięty, długi łańcuch i przerzutki w piaście zapewnią mi wieloletnie użytkowanie roweru, który zdążyłam pokochać niesamowicie.

Pod górkę jest ciężko

Oczywiście, mój Amsterdam to nie same zalety. O rozmiarach już wspomniałam, jest jeszcze jeden problem - górki. Mój mieszczuch nie jest dla nich stworzony, a w okolicy ich sporo. Żeby na taką wjechać w sensownym tempie, muszę zdecydowanie mocniej przypakować (chociaż regularne spacery i jogging zdecydowanie poprawiły kształt oraz siłę moich łydek). Wjechać generalnie się da (z zaznaczeniem, że naprawdę długich, stromych podjazdów jeszcze nie próbowałam), ale wyprzedza mnie brat na crossie, mama na trekkingu, dzieci na rowerkach trzykołowych oraz lecące motyle. To znaczy, naprawdę jest to bardzo, bardzo wolny wjazd, nawet jeśli rozpędzę się przed górką.

Może wynika to ze specyficznej budowy rowerów Electry, może to problem mieszczuchów, a może trzech przerzutek. Wydaje mi się, że dwa pierwsze czynniki są mocno znaczące, tym bardziej że przerzutki wbrew pozorom oferują dość szeroki zakres usług - jedyneczka chodzi leciutko, dwójka daje trochę mocy, a na trójce jeszcze nie udało mi się osiągnąć pełnej prędkości, zaś przy ruszaniu z niej trzeba włożyć trochę pary. Ogólnie cieszę się, że rower mimo wszystko wymaga wysiłku, choćby pod górkę. Bałam się, że jazda na nim mnie rozleniwi. Niepotrzebnie, na razie wygląda na to, że będę jeździć na rowerze codziennie, dopóki śnieg nie spadnie.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Komentarze nie są moderowane, jednak jeżeli będą służyły sianiu nienawiści lub bezmyślnemu wklejaniu linków, mogą zostać zjedzone przez smoka.