:::: MENU ::::

środa, 19 października 2016

Za miesiąc są moje urodziny i kończę dwadzieścia trzy lata. Kilka miesięcy temu przestałam się czuć jak osiemnastolatka, a zaczęłam jak dwudziestolatka. Ile lat mam naprawdę, musiałam policzyć, żeby móc to napisać. Serio. 

Moje tak zwane życie


Moje życie się zmieniło od początku tego roku - nie jestem już studentem, jestem programistą; mam własny samochód; płacę za mieszkanie; jeżdżę na fajnym rowerze, robię zdjęcia fajnym aparatem, używam fajnego smartfona. Płacę dużo faktur, załatwiam dużo spraw, dopada mnie rutyna i znudzenie. Robię zaocznie magisterkę i na dzień dzisiejszy moim marzeniem jest wyjechać po niej za granicę, nie wiem gdzie konkretnie, mam kilka typów. Wciąż nie chcę mieć rodziny ani wiązać się na stałe.

Na pewno widzicie, choćby po moim blogu, że było mi ciężko przez ostatnie kilka miesięcy, chyba od zeszłych wakacji, gdy dostałam pracę, którą jakoś godziłam ze studiami dziennymi. Potem była trudna sesja, inżynierka, słowem - wielka przerwa w blogowaniu i czytaniu. Przerwa też, nie udawajmy że nie, w pisaniu. 

Jakoś tak w wakacje zaliczyłam wielkiego doła. Nie był spektakularny, nawet nie zauważyłam, że kroczę cienistą doliną, dopóki z niej nie wylazłam. Sierpień był bardzo negatywnym miesiącem - to wtedy stwierdziłam, że jednak nie lubię pomysłu zostania pisarzem i porzuciłam bloga. Wrzesień wraz z urlopem przyniósł orzeźwienie, które objawiło się zmianą mojego podejścia - najpierw do Próżnej jak Smaug, później do całej reszty życia oraz spraw.

Na dzień dzisiejszy mogę stwierdzić: hej, ogarnęłam się, jest nieźle. I nie pisze tej notki, żeby się pożalić, tylko żeby zebrać do kupy te wszystkie rzeczy, które zaczęłam, rozgrzebałam, pozbierałam i składam w - mam nadzieję - coś fajnego.

Pisanie

Aat Turkiewicz na potrzeby zbioru ODP2

Taaa... nie będę ukrywała, nie jest dobrze. Czegoś mi zabrakło. Siły woli, motywacji, długo by pisać. Wyjaśniłam to w poście, który został odczytany jako atak na GC, raczej wbrew mojej intencji. Ciągle "wydaję się" z nimi, pomimo tego że wiele osób szafowało "dobrymi radami" o drogach sądowych i tym podobnych (ludzie, po co? a może wam wyglądam na idiotkę?). Pieśń węży w każdym razie ma ciągle status "in progress".

A co poza tym? Ano nic. Cisza i ściernisko. Są jeszcze dwa opowiadania, które leżą w redakcji NF i nie wiadomo, czy w ogóle zostaną przyjęte do druku. Jedno - klimaty japońskie, ale takie bardziej w stylu holyłódu, hybryda fantasy i sf, drugie - oniryzm na modłę Murakamiego, znaczy z kotami. Kolejny tekst poszedł na konkurs Fabryki Słów, ale nie wierzę ani w Fabrykę, ani w tekst, więc chyba wróci. Poza tym kolejne opowiadanie, tym razem już na pewno, ukaże się w drugim tomie Ostatniego Dnia Pary.

Z książek na tę chwilę napisałam, ale jeszcze nie skończyłam (bo poprawki czekają)... trzy. Dwie w świecie Pieśni węży, chociaż nie nazwałabym ich kontynuacjami. Są zupełnie różne tak od samej Pieśni, jak i od siebie nawzajem. Trzecia sprawa to rzecz, z którą bujam się już chyba trzy lata - opowiadania o następczyni Ravkena, Łowczyni. Idą jak krew z nosa. Tom pierwszy jest, na tom drugi nie mam weny, a na myśl o wydaniu czegoś, czego nigdy nie skończę, aż mnie wzdraga. Także chyba jeszcze poleży.

Dalej to mam już niestety tylko jakieś rozgrzebki, wołające o pomstę do nieba. Dwa zbiory opowiadań - czyli właśnie Łowczyni 2 z jednym gotowym tekstem i coś bez tytułu w uniwersum Zmąconego strumienia. Przy średnim tempie, w jakim piszę opowiadania o wiosce Księcia Deszczu, zbiór powinien być gotowy za jakieś trzydzieści lat...

Poza tym mam pięć rozpoczętych powieści, z czego tylko cztery fantastyczne. 2% miało być tekstem dla początkującego właściciela koszatniczek i nie myślałam o wydaniu go w formie innej niż darmowy PDF... ale i tak chyba zrezygnuję, skoro powstały Gryfnioki. Blask śnieżnej gwiazdy z kolei przynosi swoistą (bardzo swoistą) reinterpretację mojego ukochanego Zewu krwi Londona, a poza tym jest czystą space operą. Da się, naprawdę! Gdy obmyjesz się w Świętej Rzece to jedna z tych fabuł, które mam dokładnie zaplanowane i właśnie dlatego nie idzie mi pisanie - bo już nic ciekawego się nie stanie! Nie jestem też pewna, czy wyszłoby tego na pełnowartościową powieść. Ostatnim projektem, chyba moim ulubionym, jest Czaszka w wilgotnej ziemi (tytuł mocno roboczy!). To książka, przy której zerwałam wszystkie nakładane sobie sztucznie hamulce i... podoba mi się efekt ostateczny. Chwilowo porzuciłam także i ją, ale ma największy potencjał na zakończenie.

Osobny akapit należy się Jej generałowi. Wiem, że nie czytaliście jeszcze Pieśni Węży i właśnie dlatego nie zamierzam brać się za ten tekst (podobnie jak przy Gdy obmyjesz... nie wiem, czy starczy tu materiału na powieść), dopóki jej nie przeczytacie. Znajdziecie tam postać, do której osobiście mam ciągle wielki sentyment. Nie taki jak do Ravkena, o którym nikt nie chce czytać, ale wciąż. To raczej... hm, inny rodzaj relacji? Skrzywdziłam bardzo tę postać w imię dynamicznego rozwoju jej charakteru, mam też poczucie, że w Pieśni została wraz z pojawieniem się białej pani z okładki zepchnięta na dalszy plan. Pomysł na Jej generała zrodził się z żalu za te właśnie grzechy.

Blogowanie


Kto ty jesteś? Bloger mały. Mogę śmiało powiedzieć, że tak właśnie jest - blogowanie stało się moją drugą naturą, a może zawsze nią było zważywszy ilość moich "majlogów" i innych takich jeszcze w gimnazjum. Dzisiaj to nic niezwykłego, zwłaszcza że NAPRAWDĘ piszę dla siebie i nie osiągam spektakularnych sukcesów. Chociaż małe, fajne grono wokół Próżnej jak Smaug strasznie mnie cieszy, to czytelnicy o jakich zawsze marzyłam!

Pewnie jednak zauważyliście, że w pewnym momencie (wakacje!) notki blogowe, zwłaszcza recenzje książek, siadły. Nie miałam już do tego serca. Regularne pisanie tekstów, żeby ich wystarczyło na "co czy dni", zaczynało mnie dobijać, zwłaszcza że nie nadążałam tyle czytać. Dlatego wrzuciłam sobie na luz. Powiedziałam po prostu: no okej, notek nie będzie. Odeszłam i zajęłam się sobą. Otwieram edytor tekstu i zaczynam pisać notkę, jeżeli mam coś do powiedzenia o tym, co właśnie czytam. I zaskakująco często mam, ale teraz na przykład czytam Carrie i... chyba nie będzie na ten temat ani słowa na Próżnej jak Smaug, bo kompletnie nic mi ta powieść nie robi!

Zmieniłam też trochę styl notek, pojawiły się nagłówki (tam, gdzie tekst mogę podzielić na części), recenzje są nieco dłuższe. To właśnie dlatego, że już nic z siebie nie wyciskam, poważnie! Jak nie mam o czym gadać, to nie strzępię klawiatury, jak mam - piszę więcej, bo nie gonią mnie kolejne recenzje.

Inna kwestia, że przez ten system "nic na siłę" prawdopodobnie nigdy nie napiszę ani słowa o ogromnej ilości książek i filmów, które przeczytałam i które czekały w kolejce do opisania. Moby Dick, Domenic Jordan, Portret Doriana Graya, Drugi koniec smyczy, filmowy Warcraft, Wataha w podróży, Ród, CK Monogatari, Psim zdaniem, Yotsuya Kaidan, śliczny short o umieraniu, Legion samobójców... sorry! To wiele naprawdę dobrych książek i filmów, ale czuję że do nich nie wrócę (chociaż mi żal), także nie czekajcie.


PBF


Okej, ale zasadnicze pytanie - poza pełnym etatem, studiami w weekendy co tydzień, jeżdżeniem na rowerze, nauką fotografii, zajmowaniem się moim futrzastym bydlakiem i zaspokajaniem elementarnych potrzeb życiowych - to co ja właściwie robię, że czasu mam tak mało, ciągle w biegu, niewyspana? Kochani, otóż pisze PBFa - Play By Forum - takiego erpega, co to nigdy poza rzeczywistość wirtualną nie wyszedł. Tak naprawdę brzmi to jak wyznanie anonimowego alkoholika, bo piszę go już od dawien dawna, ale teraz przyszła ta wiekopomna chwila, gdy już nie piszę tylko dla siebie.

Najstarszy post, jaki jestem w stanie odnaleźć znajduje się na nieczynnym już forum Gazetki iNWD, a pochodzi z roku 2013. Logika i wspomnienia podpowiadają mi jednak, że PBF zaczął swoją historię jakiś rok wcześniej, szczególnie że nie mogę znaleźć tematu z samym jego początkiem. Przeniosłyśmy się na własne forum. Tylko raz ja i współadminka, Akayla, zrobiłyśmy sobie przerwę, która trwała ponad rok (w międzyczasie wchodziłam jednak poczytać, więc nie wiem, czy się liczy)! Obecnie też nie gramy. Spisujemy za to zasady rządzące światem i przygotowujemy nasze skromne forum do czegoś, co nigdy dotąd nie miało miejsca - do graczy! Prawdziwych ludzi z zewnątrz, którzy być może odnajdą się w naszym uniwersum.

Nie ukrywam, roboty jest mnóstwo, pomimo tego że wstępnie dostępne będzie tylko Królestwo Północy, a więc jedna z najmniejszych lokacji. A trochę przeszkadza i sam pun (marzę o własnym serwerze, ale to pieśń, być może, przyszłości).

Nie chcę zapeszać i tak dalej, niemniej w grudniu wszystko powinno się rozhulać, niemal od razu zamierzamy też rozegrać event z rodzaju takich przyjemnych i lekkich. Królestwo Północy to naprawdę taki PBF dla początkujących, można się nieźle odnaleźć, nawet nie czytając dziesiątek tysięcy tematów, a typowej mechaniki praktycznie nie ma wcale. Osobiście coś tam sobie rzucam kostkami, gdy decyduję o niektórych wydarzeniach, nie wiem na ile robi to Akayla (strzelam, że nie robi). Cały ten pomysł rodził się stopniowo, a ponieważ nabiłyśmy już w tym uniwersum łącznie jakieś trzydzieści pięć tysięcy odpisów, z dwukrotnym resetowaniem fabuły, chyba nie można odmówić nam zapału, zaś prawa świata zdążyły nakreślić się bardzo wyraziście. Mamy nadzieję, że dla bardziej doświadczonych graczy samo bogactwo uniwersum będzie pociągające, a początkujący odnajdą się dzięki prostym, jasno opisanym zasadom.

Postęp prac można obserwować pod adresem Królestwa Północy, rejestracji nie dopuszczamy, póki wszystko jest rozgrzebane. Mam też pytanie - ktoś zainteresowany notką stricte w temacie PBFów?

10 komentarzy:

  1. Fabryka Słów olała swój konkurs, więc śmiało możesz wysłać swój tekst gdzie indziej.
    Zamiast robić własną antologię, Fabryka podpięła się pod konkurs "Pióra Falkonu". Do tekstów laureatów dodali ze cztery opowiadania swoich pisarzy i wydadzą to na papierze.
    Właśnie, tylko cztery opowiadania autorów z FS. Zgaduję, że małe zainteresowanie własnych pisarzy udziałem w antologii jest przyczyną takich a nie innych manewrów.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, dzięki za informację! :) Fabryce coś nie po drodze z jej własnymi konkursami - najpierw stalkerowym, teraz tym.

      Usuń
  2. A w NF to ktoś w ogóle teksty czyta? U mnie efekt zawsze jest ten sam - brak odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nikt Ci nie odpisze w ciągu trzech miesięcy, traktuj to jak odmowę. Takie wytyczne są u nich na stronie. Zbyt wiele tekstów do nich spływa, by każdemu z osobna odpisywali.

      Usuń
    2. Dzięki. To wiele wyjaśnia :)

      Usuń
    3. Trzy miesiące to w chwili obecnej zdecydowanie za krótko. Warto się przypominać, jeżeli nie ma odpowiedzi dłużej, ale pół roku czekania to u mnie standard.

      I czyta, czyta, dostałam info, że jeden z tekstów przyjęty (hybryda). ;) Z tym że na publikację czeka się dłużej niż na odpowiedź.

      Usuń
    4. Czyli jest jeszcze jakaś szansa. Niemniej odpowiedzi negatywnej pewnie przy tym nawale tekstów nie udzielają?

      Usuń
    5. A! I oczywiście gratuluję sukcesu! Chętnie przeczytam Twoje opowiadanie.

      Usuń
    6. Przyznaję, że nie mam pojęcia, czy udzielają negatywnych odpowiedzi. Na pewno nie zaszkodzi się przypomnieć po jakimś czasie, powinni odpisać.

      Usuń

Komentarze nie są moderowane, jednak jeżeli będą służyły sianiu nienawiści lub bezmyślnemu wklejaniu linków, mogą zostać zjedzone przez smoka.