Autor w social media [SŁOWA, SŁOWA, SŁOWA]

Wahałam się nad napisaniem tego posta, bo trudno mnie uznać za guru w kwestii social media. Swoje autorskie strony prowadzę głównie dla zabawy, ale mam z wizerunkiem w internecie pewne zawodowe doświadczenie i uznałam, że warto się z nim podzielić w kontekście kreowania siebie jako autora. Zapraszam na krótkie how-to social mediów.

Kim jest Twój odbiorca?

Brutalna prawda jest taka, że kto nie trafia w gust odbiorców, ten nie osiągnie sukcesów w social media.

Oczywiście, można w tym wypadku liczyć na szczęście. Jest wielu influencerów, którzy zaczęli "z marszu" i trafili w idealny czas i niszę. Jednak łaska pańska na pstrym koniu jeździ, więc kto chce skuteczności, musi przysiąść nad researchem.

Jako Autor, zadanie masz ułatwione, bo w gruncie rzeczy powinieneś wiedzieć, dla kogo piszesz. Dla młodzieży? Dla kobiet? Dla geeków? Dla starszych gospodyń domowych? Dla hipsterskiego podziemia Warszawy?

Nie ma tutaj dobrych i złych odpowiedzi. To nie jest miejsce na ocenę własnej twórczości, ale na rzetelną odpowiedź, kto najprawdopodobniej kupi Twoją książkę - a więc komu najłatwiej będzie sprzedać Ciebie poprzez social media.

Kim ty jesteś?

Każdy poradnik z cyklu "Jak zostać sławnym w internecie?" poleca AUTENTYCZNOŚĆ, ale brutalna prawda jest taka, że ważniejsza jest OSOBOWOŚĆ.

Jeżeli naprawdę wierzysz, że najsłynniejsi youtuberzy, instagramerzy i blogerzy pokazują nam swój realny świat, to warto zweryfikować własne zatopienie w social media. To, co oglądamy najchętniej w internecie, to przemyślane i starannie skrojone kreacje. Oczywiście, powinny współgrać z charakterem osoby, która je nosi - ale nie powinny uciekać się do autentyczności tam, gdzie to niebezpieczne lub niekorzystne.

Ostatecznie Twój odbiorca powinien być zarazem kupcem Twojej książki. Nie musisz sprzedać mu siebie o poranku robiącego jajecznicę w dziurawym podkoszulku, tylko siebie-autora.

Gdzie się promować?

Różne media społecznościowe mają swoją specyfikę. Bez wątpienia najpopularniejszy jest Facebook. Są dwa podstawowe podejścia do tego medium - można prowadzić własny publiczny profil lub założyć fanpage. Bez względu na podjętą w tej kwestii decyzję, warto pamiętać że Facebook stoi zawartością multimedialną - zdjęciami i filmami.

Nie należy także lekceważyć siły Instagrama, bo o ile lajki na Facebooku niekoniecznie idą w parze z zarobionymi pieniędzmi, to IG jest doskonałym narzędziem konwersji. Ten świat kwadratowych obrazków o charakterystycznej estetyce dla wielu osób stanowi zarazem miejsce planowania następnych zakupów. Z kolei Instagram Stories to powszechnie używane narzędzie, z pomocą którego łatwo przywiązać fanów i tworzyć dla nich ograniczony czasowo (a więc atrakcyjniejszy) kontent.

Także mniej popularne serwisy są warte uwagi, chociaż bardziej niszowe.

Dla osób aktywnych politycznie i społecznie sprawdzi się Twitter, gdzie najłatwiej zaistnieć celnymi bon mottami i memami na temat naszej rzeczywistości. Twórcy mocno zaangażowani w fandom i ruchy równościowe łatwiej odnajdą się w społeczności Tumblra. Ludzie z dużą charyzmą, odpowiednim sprzętem i licznymi pomysłami na temat do omówienia mogą zbudować solidną bazę odbiorców na YouTube. Twórcy infografik wykorzystają sprzedażowy potencjał Pinteresta. Jeżeli poza pisaniem zajmujesz się sztuką wizualną, dobrym miejscem okaże się deviantArt.

I najważniejsze - nigdy nie lekceważ wagi własnej strony www! To co w social media, jest własnością social media, co oznacza dokładnie tyle, że pewnego dnia może zniknąć, jeśli podpadniesz niechcący adminom. Strony internetowe są nieco bardziej trwałe. Dla lepszej indeksacji w przeglądarkach warto zainwestować w bloga lub przynajmniej dział z nowościami, słowem jakiś często odświeżany element najlepiej na głównej stronie. Oczywiście trzeba też zainteresować się dobrym designem (pro tip - blog, na którym jesteś, to nie przykład dobrego designu).

Kreować wizerunek czy nie kreować? Żyjemy w takich czasach, że w społeczeństwie, także wśród pisarzy, podejście do social media jest skrajnie różne. Niektórzy w ogóle "nie istnieją na fb", a jeszcze inni co tydzień oferują swoim fanom konkurs. O swoich doświadczeniach w temacie opowiedzcie na moim fanpage'u - blog ma zgodnie z wieloletnią tradycją wyłączone komentarze.