Daremny bunt cywilizacji

Kosmiczny statek, potężna bojowo-badawcza jednostka, ląduje na planecie, na której teoretycznie nic nie powinno zaskoczyć jego załogi; nawet powietrze nadaje się jako-tako do wdychania bez filtrów. A jednak to tutaj zaliczył swoje ostatnie lądowanie bliźniaczy element floty, a jego zrujnowany, noszący w sobie straszliwą tajemnicę wrak szpeci pustynny krajobraz.

Dwoje ludzi jedzie pociągiem tuż obok zamkniętej, skażonej strefy, którą amerykański rząd bombarduje od czasu do czasu, by pozbyć się życia, które spadło tutaj z kosmosu i rozkwitło niespodziewanym bogactwem. Niespodziewane bogactwo emocji zaczyna także łączyć tych dwojga, a z każdą chwilą mniej wiadomo, kto jest w tym wielkim konflikcie dobry, kto zły i czy o jakimkolwiek konflikcie można w ogóle mówić.

Zresztą niejasność zarysowanego konfliktu istnieje w obu przypadkach. Zagładę "Kondora" na pustynnej planecie przyniosły maszyny, bezmyślne niczym rój komarów i równie trudne jak komary do wytępienia. Czy jednak rozsądnym jest wyciąganie coraz to nowszych, technologicznych zabawek przeciwko stadzie pozbawionych świadomości, morderczych istot, dążących do zniszczenia życia?
W drugim przypadku mamy do czynienia z istotami biologicznymi - rozmnażają się, migrują, polują, a ich mechanizmy przetrwania opierają się bombardowaniom i broni chemicznej, której szkodliwe działania mają przede wszystkim wpływ na ludzi, odciętych od lepszego życia przez strefę, ginących od bomb "made in USA".

Oto mamy bowiem do czynienia z wielkim starciem, które tak naprawdę istnieje tylko w głowach jego (ludzkich) bohaterów - bowiem walka z naturą, czy to wyrażoną jako chmura maszyn, które przeszły ewolucyjną drogę, czy to jako obce istoty z satelity NASA - ma rację bytu tylko jeśli rozpatrujemy ją z pozycji człowieczeństwa. Natura nie prowadzi wojen; najwyżej walczy o przetrwanie; mechanizmy ewolucyjne potężniejsze są od bomb i laserów. Wypowiadając wojnie istotom, które w ogóle nie zamierzają jej podejmować, niejako skazujemy się na ogromne koszta walki, moralne i realne, w imię wiktorii, która nie ma znaczenia.

Za materiał do powyższych rozważań posłużył Niezwyciężony Lema i film Strefa X, różniące się wszystkim, od bohaterów po klimat, z jednym tylko wyjątkiem - idei.