Jak zacząć opowiadanie? Antyporadnik [SŁOWA, SŁOWA, SŁOWA]

Krótka odpowiedź: Oryginalnie.

Jest to najpewniejszy sposób, by zwrócić uwagę czytelnika wśród setek tysięcy tekstów, jakie wyszły spod ludzkiej ręki. W praktyce oznacza to tyle, że nie ma jednego sposobu. Najlepszy byłby taki, na który nikt jeszcze nie wpadł. O wiele łatwiej jest odpowiedzieć na przeciwne pytanie.

Zatem jak nie zaczynać opowiadania (ani żadnego innego tekstu)?

W karczmie, gospodzie, zajeździe

Klasyk w świecie fantasy, od którego zaczyna wielu twórców. Spotkanie bohaterów w karczmie jest passe od Baldur's Gate. Passe jest także odgrzewanie tego motywu w celu "puszczenia oka do czytelnika" czy rozegrania wbrew utartej konwencji. Prawda jest taka, że w karczmach działo się już wszystko, metatekstowo i metaseksualnie, także ten...

Od opisu przyrody

To jest podchwytliwe, bo jeśli doskonale władasz językiem, masz dar obserwowania natury i nie rozpiszesz się jak Sienkiewicz, to masz szansę napisać doskonały opis, przy którym czytelnik nie zaśnie, za to powali go rytm twojej prozy.

Ale jeżeli tak świetnie władasz językiem, to po co czytasz ten poradnik?

Od geografii i kalendarza

"Dawno temu, za siedmioma górami" ma wiele obliczy. Może dotyczyć "zimowego dnia", "południowego krańca Królestwa Centurii" czy czegokolwiek w tym stylu, ale zawsze jest to wstęp oklepany i często nieistotny z punktu widzenia czytelnika, który w świat tekstu dopiero postawił pierwszy krok.

Rozdziałem z podręcznika

Ponownie, jest to głównie bolączka fantastyki. Ma to związek z koniecznością pokazania świata o odmiennych uwarunkowaniach i zasadach, ale też może wynikać z faktu, że część twórców to fani RPG czy gier komputerowych. Opowiadania oraz powieści nie potrzebują przewodników ani manuali. Pierwsze trzy akapity to nie najlepsze miejsce, żeby się pochwalić jaką zarąbistą historię podboju planety wymyśliliśmy i jaki mamy fajny system magiczny.

Opisem Mary Sue

"Bianka wstała, przeszła przez słoneczny pokój i stanęła przed lustrem, przyglądając się sobie. Miała półdługie kasztanowe włosy, szczupłe wygimnastykowane ciało oraz..."

Brzmi porywająco, co nie? /s

Pewnym problemem przy prowadzeniu narracji z punktu widzenia bohatera jest fakt, że zazwyczaj nie przyglądamy się super dokładnie sobie w lustrze, nie wymieniamy na głos łączących nas koligacji rodzinnych, ani nie myślimy o znajomym "Nazywał się Adrian". Takie ekspozycyjne zabiegi sprawdzają się słabo oraz nienaturalnie. Szczególnie jako otwarcie.

Od przebudzenia

Nagłe poderwanie się na łóżku, czy to na dźwięk budzika czy z koszmaru, jest dobrym zabiegiem filmowym (chociaż też nadużywanym). Przepisane na papier nie porywa na podobnym poziomie. Poza tym  zwykle w naturalny sposób takie otwarcie łączy się z opisem Mary Sue.

That's all folks! Przynajmniej na dzisiaj. Ten mały poradniczek jest pierwszym krokiem na drodze do odświeżenia nieco bloga w sposób, który - mam nadzieję - przypadnie Wam do gustu. Komentarze są tradycyjnie niedostępne pod tym postem, ale zawsze możecie znaleźć mnie na facebooku.